Strony

▼

niedziela, 11 października 2026

2490. W niedzielę o niedzieli.

Ze względu na późny powrót do domu dłużej pospaliśmy, obudziłam się dopiero po ósmej. Koty nieszczególnie nas motywowały, brzuszki miały pełne karmy. Ja z kolei pełna byłam wczorajszego wychłodzenia, wewnętrzny dygot mnie dopadał, towarzyszył mi przez większość dnia. We własnej głowie walczyłam z planem na tę niedzielę, przez okno wyglądającą jasno i zachęcająco. Jechać do Oldbridge czy nie jechać? Ach, bardzo chciało mi się jechać i męczyłam wątpliwościami Kochanego. W końcu postąpiłam jak osoba dorosła — posłuchałam dygotu. Nie mogę się teraz rozłożyć, nie w tygodniu, gdzie nie ma za mnie zastępstwa, nie w miesiącu w którym mam Plany. Skoro dygot, trzeba oszczędzać energię, delegować, zwijać się w kulkę, pić herbaty. Zamiast do ogrodów, poszłam do łazienki, rozgrzałam się pod prysznicem, potem susząc włosy dogrzewałam się w sypialni. Pod koniec dnia stwierdzam, że dobrze zrobiłam, dygot jakoś ustał, chyba mniej więcej w czasie, gdy około piątej piliśmy kawę w Czarnej ...

... bo niewielkie zamieszanie z kinem (ekran szósty zamieniono nam na drugi) nie zepsuło koncepcji na wieczór. Seans Lalki Kawalskiego w Arc został przeniesiony na pół godziny później. Drażniło mnie, że ludzie włażą po rozpoczęciu filmu, poza tym po mojej prawej siadły przeżuwaczki, ale cóż, zawsze się ktoś napatoczy, zawsze ktoś się spóźni. Bardzo nostalgiczna wersja Wokulskiego ... nadal rozmawiamy z Kochanym na temat różnych wątków.

9 komentarzy:

  1. Zapomniałem sprawdzić, czy u mnie grają, ale aż na trzy godziny to mnie ta "Lalka" do kina nie bardzo ciągnie. bym wolał nie wiedzieć czego się spodziewać po tak długiej opowieści, a tu przecież akcję znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariuszu, ale że wolałbyś półtorej godziny? Przy "Lalce" to raczej niewykonalne. Liczę na to, że do mojego zakątka w Polsce film nie przyjdzie za szybko, bo może mamę zaciągnę do kina.

      Usuń
    2. Nie wiem. Chyba ogólnie nie wierzę, że da się Lalkę wtłoczyć w kinowy film (za dużo watków trzeba wyrzucić żeby to nie było ze zbyt wielką stratą dla całości) i dlatego tak długo zwlekam z obejrzeniem wersji z Tyszkiewicz.

      Usuń
    3. @Dariuszu, adaptując na duży ekran trzeba przyjąć jakąś jasną koncepcję. Na pewno zrobił tak Has. Czy do końca miał wizję Kawalski nie wiem, ale piarowo przedstawia się tę wizję jako opowieść o romansie (którego nie było).

      Usuń
  2. Nie wiem czy słuchasz "Nowego wspaniałego świata" K. Korwin-Piotrowskiej w niedzielnych podcastach w PR1? Wczoraj rozmawiała z T. Raczkiem i jeszcze dwiema kobitkami, właśnie o "Lalkach". T. Raczek też w swoim własnym podcaście zrobił recenzje wersji kinowej i netflixowej 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Aśka, przyznam, że Raczka nie za często słucham, a Korwin-Piotrowskiej wcale.

      Usuń
    2. Ja KKP wybiórczo, a Raczka bardzo sporadycznie, ale byłam ciekawa co tym razem, bo temat na czasie 😄

      Usuń
    3. @Aśka, moje niesłuchanie KKP wynika głównie z tego, że nie jestem bardzo radiowa; nawet jeśli wracam do tego medium, są to raczej epizody, a nie zwyczaj, jak u Dariusza.

      Usuń
    4. @Monika, ja mam tu wprawdzie w radio nastawione polskie stacje, ale akurat KKP słucham na Spotify (darmowym) czy YT, albo otwieram stronę PR1 w necie. Ten jej program jest w niedziele, ale zawsze przypominam sobie o nim kilka godzin po, więc... 😄

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.