Rozjesiennienie: gdy po pierwszej szłam do sklepu, przez podeszwy trampek bardzo wyraźnie czułam ziąb od mokrego chodnika. Już się powoli opatulam, zawijam w wielowarstwowy kokon, zaraz wjadą mitenki, i wełniana czapka zamiast kaszkietu.
Z rana wybebeszyłam część szafy z wełnianymi swetrami: do przewietrzenia, wyprania, ewentualnego cerowania lub ogolenia ze zmechaceń (znalazłam tylko jedną dziurkę, raczej nie mole, a mechaniczne uszkodzenie; sweter mnie uśmiechnął, był to prezent od Kochanego z czasów zamierzchłych, pamiętam jak siedziałam w nim w holu Gołębiewskiego w Karpaczu ... tandetne miejsce). Wieczorem kontynuowałam przegląd, zostawiłam kilka rzeczy do delikatnego wyprania na jutro.
Wróciłam do genealogii, znalazłam dwa krótkie odpisy z akt przodków praprababci Józefy od strony babci Mani (pojawiło się i nowe nazwisko: Jarych).
Z FB dowiedziałam się, że w środę zmarł Bubbles, jeden z kotów penetrujących ogrody Oldbridge. Długo nazywałam go Generałem sądząc, że kot jest tylko jeden. Tak naprawdę były dwa, podobne do siebie, ale patrząc wstecz mam w archiwach głównie zdjęcia Bubbles, można było go odróżnić po białych skarpetkach. Przymilski był, lubił się ludziom objawiać, dawał się zapraszać na poczęstunek, dobry kot, piękny kot. Przy okazji wychodzi nam, że nie byliśmy na spacerze w ogrodach od roku. Trzeba to wkrótce nadrobić.
I zaś ciężko mi się czyta to co piszesz: mitenki, kaszkiety, czapki wełniane? W momencie kiedy ja ciągle jeszcze laczusie i krótki rękawek 🫣😉 Temperatury u nas powyżej 20° aż na październik zahaczają z tego co sprawdzam, a w przyszly wtorek to i 25 ma się pokazać na termometrze... Tylko wiatr jakiś cholerny dzisiaj, a tego to ja zdecydowanie nie lubię, nawet jeśli ciepły. Takie wejście w jesień bardzo mi się podoba, byle bez halnych... 🍁🍂🍁🍂
OdpowiedzUsuń@Aśka, nie wiem, gdzie teraz jesteś, w każdym razie tutaj i tak chłód przychodzi później niż zwykle. Mamy dobrze w pamięci wrzesień siedem lat temu, wówczas przygotowywaliśmy się na ślub — wtedy już na początku miesiąca wiatr był przenikliwie zimny.
UsuńW Londynie 🙂
Usuń@Aska, ten halny mnie zmylił :)
Usuń:-D
UsuńChyba też już powinienem buty ze strychu przynieść, bo na sandały robi się za chłodno.
OdpowiedzUsuń@Dariuszu, nie mamy strychu, niestety wszystko trzeba nam trzymać na niewielkiej przestrzeni parteru :)
Usuń