... deszcz dzwoni jesienny / I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny / Dżdżu krople padają i tłuką w me okno ... przynajmniej na wsi ciemnym porankiem, godzinę później w mieście, gdy wychodziliśmy z Kochanym z Pe, niebo się rozpogadzało. Kaprysy irlandzkiej aury. Coś wisi w powietrzu, bo ciągnie mnie do Joyce'a, a teraz nie mogę, poza książkami aktualnie rozgrzebanymi, mam jeszcze jeden opasły tom do odświeżenia, w międzyczasie zaś chcę posłuchać Melaszwili, ach, im wolniej czytam Czarodziejską górę, tym bardziej dławi mnie chciwość książkowa.
W pracy ostatni dzień względnego spokoju, od poniedziałku będzie strun napięcie, głowy zawracanie. Skoro deszcze przestał "dzwonić", przeszłam się z biura do Biura, "pozyskałam" kilka opakowań ciastek na poniedziałek, upociłam się w pilotce i grubym szalu.
Z Kochanym zrobiliśmy niewielkie zakupy tu i tam, głównie jedzenie oraz żwirek dla kotów. W drodze powrotnej mama niespodziewanie zagadała na whatsapie z telefonu tatki, szukała numeru telefonu sołtyski, która, tak się składa, była moją koleżanką z podstawówki. Rodzice zamartwiają się jakimiś kotkami, które w każdej chwili mogą zginąć na drodze. Oczywiście, telefonu do sołtysa w sieci brak (logiczne! jeszcze ludzie by dzwonili).
Wieczorem oglądam antyczną kobrę z Karewiczem, Iryd (1968), mylycja, promieniowanie, takie tam. Dżadziji zostawiam na fejsowym feedzie życzenia urodzinowe (messenger zrobił się do dupy, nie możemy się zgrać). Whatsapuję do rodziców, żeby jeszcze raz pogadać, tym razem na spokojnie i o czym innym.
Widocznie gmina nie sfinansowała sołtysowi służbowego telefonu, a nie każdy chce, żeby jego prywatny numer wisiał ogólnie dostępny w sieci. Nawet społeczne zaangażowanie może mieć swoje granice.
OdpowiedzUsuń@Dariuszu, sołtys nie jest urzędnikiem gminnym wybieranym w poprzez przegląd CV, przychodzącym do gminnego biura, gdzie ma określony zestaw służbowych dingsów, nie jest też wolontariuszem. Jego funkcja wynika z efektu żebraniny wyborczej: kandydat na sołtysa żebrze o głosy zebrania wiejskiego, to czy sołtys ma telefon służbowy jest zupełnie w jego gestii (może mieć, jeśli go nie ma, oznacza to, że nie chce go mieć).
UsuńNie. Telefon służbowy sołtysa zależy od decyzjo gminy. Tzn. sołtys oczywiście mógłby sobie założyć drugi numer i udostępnić go publicznie, ale to będzie nadal jego numer prywatny, za który sam będzie musiał zapłacić.
UsuńMój dziadek miał społecznikowskie zacięcie i był i radnym i wieloletnim sołtysem, w trochę innych czasach, bo w zeszłym tysiącleciu, ale telefon służbowy - opłacany przez gminę - miał. Z ciekawości sprawdziłem w informacjach gminy - obecna sołtyska też ma służbowy telefon. Ale być może tam u twoich rodziców jest inna praktyka.
@Dariuszu, sołtys może wnioskować o środki z gminy :)
UsuńIm mniej kontaktów do ludzi tym lepiej - bo tak jak piszesz - wtedy będzie jeszcze gorzej 🤣
OdpowiedzUsuń@Tomku, myślę raczej, że kontakt z sołtysem na wsi takiej jak moja rodzinna opiera się na znajomości z sołtysem. Jest to więc rodzaj kontaktu, który z góry ma być utrudniony dla Obcych. Nic nowego.
Usuń