Była kawusia przed rozpoczęciem pracy (z Kochanym w Pe), była kawusia z Teresą (w Czarnej). Poniedziałek szary, raczej ciepły, chyba owocny (dodałam jeszcze jedną osobę do listy, odpukać), smaczny (mąż zrobił dobry obiad, plus garściami wepchałam w siebie jagody), jak zwykle za krótki (z kotami chodziliśmy o zmroku, pewnie będzie tak coraz częściej). Po spacerze pół godziny rozmawiałam z mamą, o pierdołach, żeby złapać kontakt (jednakowoż Niuniusia jedzie we wtorek do weta, w powietrzu dynda kolejne nieszczęście).
zmiany. zachodzą cały czas
odwieczny ruch rzeczy w tle niepokoi mnie tylko czasami,
dopiero gdy się na tym skupię, pewnie tak jest lepiej, bo inaczej można by oszaleć
od jakiegoś czasu Manisława bierze jedną ze starych zabawek Rysia i spacerując z nią w zębach po Kuchniosalonie zawodzi pieśni
coś nowego, nie wiem, co to znaczy
Urodzinowe uściski :-) jeszcze. nie wiem czemu wczoraj nie napisałam, cos mnie wytrąciło.
OdpowiedzUsuńTak, obie napisałyśmy o kruchości...tyle kruchości wokół, że mnie paraliżuje, nie myślę każdego dnia ale to samo mnie dopada. dopada i miażdży powoli. no nic trzeba sie wziąć w garść pitu pitu się skończyło.
zawodzenie oznacza kim byłeś. ??
@Teatru, dzięki bardzo. Ściągnęłam tytuł od Ciebie, bo mnie Twój wpis zatrzymał.
UsuńFajnego tygodnia - nie tylko w ramach urodzin 🙂
OdpowiedzUsuńNocne spacery to i u nas się już szykują, ale jeszcze kilkanaście dni "za dnia" mogę uskutecznić.
Dziękuję @Tomku, ten tydzień ma szanse być bez dupościsku, tym bardziej, że wizyta u lekarza już za mną.
UsuńByle by nie wiało, bo jak u nas wieje to ... no niedobrze :D