Po późnym śniadaniu w czasie picia kawy zauważyłam Annę wracającą z porannego obchodu, więc wyszłam ją zaczepić i przy okazji na progu wdepnęłam w sporą paczkę, nie wiem jak i kiedy przegapiłam dostawę. Oczywiście powiedziałam zaraz sąsiadce o zbliżających się urodzinach, a i kot na swój sposób poopowiadał jej różne rzeczy, kręcąc się przy jej ciemnych spodniach, robiąc fikołki i prowokacyjnie wystawiając brzuszek nie-do-miziania. W paczce, która przyszła z Oranmore, zamówionej zaledwie w środę rano, było ceramiczne naczynko do mate, bombilla i kilka próbnych yerb oraz słoiczek dulce de leche. Być może będę jeszcze korzystała z yerbamate.ie, dostawa była szybka, uprzejma i bezbłędna. W czasie rozmowy przyłączył się do nas na chwilę Majkel Anne. Nie wygląda dobrze.
Byliśmy nad morzem. Dzisiaj już więcej ludzi i trochę chłodniej, nadal spokojnie, pięknie. Zajmujemy się swoimi sprawami, podlewamy kffiatki (nadal czekam na kwitnięcie pipita), Fred delektuje się pierwszą yerbą, wieczorem oglądamy Ćmę barową (1987) z Mickeyem (poetyckość wprowadza wątek kiczowato-życzeniowy, ale stany upojenia i degenaracji pokazane zostały mistrzowsko).