Dostałam telefon z kliniki z datą skanu (w tym miesiącu, poza tym niedaleko).
Miałam w nocy sen, że zapomniałam szefowej wspomnieć o urlopie, a przecież jutro wyjeżdżam ... takie głupoty, widać Głowa siedzi w przyszłości i koniecznie chce iść na grzyby.
Popołudnie powtarzalne: na moment idę do sklepu za rogiem, bo wyszliśmy z makaronu (spaghetti euro pięćdziesiąt), po obiedzie rundka z kotami, zasapuję się bawiąc się z Bronią, Majk nas obserwuje i jak zwykle powtarza that's gas!, chwilę rozmawiam z Anne, która właśnie idzie wykąpać się w morzu. Wieczorem z przyjemnością przechodzę od jednej książki do drugiej i trzeciej, każda mnie ciekawi.