Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MD. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MD. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 grudnia 2021

723. Plany.

Rouge profond miał być na specjalne okazje. Wczoraj nałożyłam go po długiej przerwie, uja tam, jest życie, jest okazja, będzie to mój róż codzienny, do popołudniowej drzemki też. I tak z chanelem na policzkach powzięłam zamiar spaceru nad morze, ale wiatr zmienił moje plany, zrobiłam tylko kółko po osiedlu i pod domem pogadałam chwilę z Katlin.

Potem się smutałam, smutałam i smutałam, aż zadzwonił Fred z pracy i mi powiedział, żebym przestała się smutać i kupiła ten bilet. Zadzwoniłam do mamy z pytaniem, czy będzie miejsce przy stole i krokiet dla wędrowca (Mruczuś wykurowany, to teraz Maksiu na antybiotyku, mama myśli o fotowoltaice). Bilet na wylot do Polski kupiony został.

Wyprasowałam bieliznę, obejrzałam vlog Morgan Donner z przeglądem nowożytnych fryzur (co za transformacja!), w tym czasie, do 13:30, wróble z kolegami uporały się z rzuconym przeze mnie wyzwaniem (po próbie spaceru zasiliłam karmnik do pełna). Mann nadal czeka, aż będę miała melodię do czytania.

Ech, i nigdy więcej stir frya ze starego wołu, który być może zmarł śmiercią naturalną i koledzy postanowili spełnić jego marzenie bycia stir fryem z Lidla (to się mogło zdarzyć!). Dobrze, że przy tym zaczęłam oglądać Manhattan Murder Mystery (1993) Allena, czas smażalniczy minął przyjemniej. Z obiadu zrobiła się obiadokolacja, Fred wrócił po ósmej, opowiadam mu o bilecie, fotowoltaice i wróblach.