Do moich obowiązków należało wyprowadzenie karła i głaskanie Rozalki (mała dzikuska, skoro już odkryła, że głaskanie jest miłe, podchodzi i zagaduje). Próbowałam sprawdzić sygnatury kilku filiżanek, które kiedyś kupiłam; nic ciekawego z tego nie wyniknęło (jedna filiżanka z cieniutkiej porcelany ma wzór używany przez firmę Minton, ale wygląda jak bardzo niechlujna kopia; dziwne, kiedyś jeszcze to zgłębię). Odbyłam też rytualną drzemkę podczas skoków w Obersdorfie. Nad wsią nadal chłodna cisza, wyszłam na zewnątrz tylko na kwadrans (wspomniany poranny spacer z karłem). Prognozy już zapowiadają zmiany, zresztą zerkam też na zapowiedzi dublińskie. Wieczorem oglądamy z mamą Skłodowską (2019), potem Kości.