Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Annaloughan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Annaloughan. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 kwietnia 2021

495. Annaloughan Loop.

Joga z Alison o poranku. Gołąb, jeleń, sznurówka, różne wersje smoka.

Długa rozmowa nas obojga z Kaś Matką Kotom. U niej zmiany, przeniosła się do Wawy, idealnie, będziemy mogli podskoczyć przy okazji wizyty u szwagrów.

Gdy wychodziliśmy z domu zaczepiła mnie Anna z przypomnieniem, że będzie kontynuowała pracę przy bluszczu. Przy okazji poinformowała mnie, że mam jazzy spodnie. Racja, krwistoczerwone, w sam raz na szlak.

Podjechaliśmy do Aś i wraz z nią cofnęliśmy się do Annaloughan Loop, od leśnej drogi przy trasie, którą często zmierzamy do Omeath. Fred widywał tam stojące samochody i chciał zaspokoić swoją ciekawość do czego się tam stoi. Teraz już wiemy.






Na szlaku jest sporo wypalonych drzew i łysych pniaków (pożar w zeszłym roku trwał tu kilka dni), samo miejsce bardzo dobre na aktywny, ale niewymagający wypoczynek. Po kilkugodzinnym spacerze (ok. 8 km różnych widoków) wróciliśmy do leśnego, dzikiego parkingu i zajechaliśmy jeszcze do Aś. Zupa cebulowa, wędzona makrela w zalewie octowej à la zielony śledź i dobra kawa. W domu jesteśmy z powrotem po ósmej. Zmęczeni.