Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Russborough House. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Russborough House. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 kwietnia 2022

856. 1+1=2

No i teraz tak się zastanawiam, czy do jednego garba nie dodałam sobie radośnie drugiego. Gdy na wyjeździe jedliśmy różne takie fiku-miku, zadzwoniła Bridżet i mi oświadczyła, że dostanę kasę na kurs i mam aplikować. Po wieczornym powrocie do domu aplikowałam, ale pytanie pozostaje otwarte.

Na wyjeździe byliśmy w Russborough House w hrabstwie Wicklow. Załapaliśmy się na ekskluzywne oprowadzanie (grupa składała się z nas dwojga) po domu z epoki georgiańskiej. Oprowadzaczem był przemiły i energiczny Jack.


Po deptaniu jedzonko, po jedzonku odkryliśmy, że pałacowy warzywnik był dzisiaj zamknięty, a szlak o którym czytał Fred znajduje się gdzie indziej. Przejechaliśmy więc dosłownie w dwie minuty na inny parking i poszliśmy na spacer w krzaki. Blessington greenway:


Szlakiem doszliśmy do rozlewiska rzeki Liffey:

I hyc do domu. Albo może nie tak hyc, bo pojechaliśmy prowincjonalnym skrótem wymyślonym przez naszego GPS-a o imieniu Andżej do Kildare Village, które wcale nie jest wsią. To wielki park z outletami i spacer skończył się tak, że wróciłam z prezentem: białą koszulą Barbour w paprocie oraz inne chwasty. Piękna jest.

Fred się jeszcze zatrzymał pod Woodisem, żeby odebrać zamówienie (skrzynię ogrodową na dingsy). Zadzwoniłam do domu z pytaniem, co z Maciejem, który cały dzień spędził w kocim szpitalu. Jest słaby, diagnoza pewnie wiadoma, ale nie było komu jej przekazać, więc dopiero jutro się wyjaśni. Może to przejściowe, a może pieniądze rodziców wydane na marne. Ale też bym wydała, choćby po to, żeby wiedzieć. Do tego jestem zmęczona, Fred podstawił mi obiad pod nos, jeszcze dopijam wodę, bo płynów w ciągu dnia nie było za dużo. Dzień pięknie spędzony, ale siły gdzieś znikają, wklejam randomowe zdjęcia i już myślę o pozycji horyzontalnej w łóżku.