Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alpaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alpaki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 lutego 2024

1519. Alpaki, Dougal & Ted, Grandma.





Dougal & Ted

W porannym ziąbie zapoznałam się na przystanku z sąsiadem, partnerem Evy. Ma 57 lat (byłam przekonana, że jest mu bliżej do wieku taty), długo pływał po Atlantyku, a teraz jest wiejsko-miejskim ladaco.

Spacerowanie z alpakami byłoby pewnie bardziej relaksujące, gdyby nie przejmujący chłód i podmokły teren. Nie wina alpak. Nasz chłopak miał na imię Klark, przepiękny był też rudawy Feniks. Łagodne zwierzęta pochrumkiwały, skubały trawę i przypatrywały się nam wielgachnymi oczami. Mały Dougal chodził za dużym Tedem wszędzie łapka w łapkę, a walliserska czarnonosa mogłaby się fotografować i fotografować.

Całkiem wcześnie wróciłam z prowincji do miasta i mogłam spokojnie załatwić to, co miałam zrobić rano: poszłam do banku po przekaz dla Aarona. Następnie przeszłam na drugą stronę rzeki, do Waterstones, oraz na chwilę przysiadłam w Insomnii, żeby rozgrzać się herbatą. W ubezpieczalni wpisałam Babcię do polisy, w Il Forno zjadłam carbonarę. Wszystko sprawnie i przed czasem; Ka odebrał mnie w umówionym miejscu i we troje mogliśmy pojechać po Babcię, na którą przyszło nam trochę poczekać, ponieważ mechanik dopiero zmieniał olej. Mam nadzieję, że to na jakiś czas koniec samochodowych przygód. Fred dowiózł nas do domu ucząc się po drodze nowych funkcji, Ka przy okazji zrobił własny research i udał się w swoim kierunku; od jutra powrót do normalności.