Testuję aparat w smartfonie, jestem zadowolona z podmianki ajfona na samsunga. Z innych: w ciągu całego dnia testuję hipotezę dotyczącą diety bezlaktozowej (niechętnie, gdyż w lodówce śpią bardzo laktozowe ciasta).
Po powrocie na wieś spacer na cmentarz z bajpasem do wsiowego sklepiku po wkłady do zniczy. W domu drzemka, oraz spotkania międzygatunkowe. Dziewczyny z czarnej bandy rozwijają się; Frania jest zdecydowanie mniejsza, a ponieważ rodzice w jej przypadku obawiają się zabiegu sterylizacji, dziewczyna ma ruję i zawodzi jak nieszczęście, w nocy jest to dość uciążliwe; Józia jest znacznie większa, wygląda na zdrowszą, ale zauważyłam dzisiaj, że łysieje na nosie i w kącikach oczu.
Zerkamy na kolejne odcinki MM (przed seansem wyświetlono planszę "tylko za zgodą rodziców", Fred poszedł więc do mamy, zgody nie dostał ;)). Skończyłam czytać Vaim Fossego (ArtRage, 2026). Od czasu do czasu sprawdzam przez kamerę jak mają się koty u nas w domu. Na jutro planujemy wyjazd, jeśli pogoda i zdrowie dopiszą.

