Zaczęłam dzień w Pe, najpierw kupiłam kochanemu podwójne espresso, a gdy mąż wyjechał w swoim kierunku, zjadłam rogalik i czytając dopiłam w kawiarni espresso z wodą. W biurze włączyłam Program 2 niechcący załapując się na kawałek Zony Mathiasa Énarda czytany przez Bonaszewskiego (już któryś raz natykam się na tę książkę). Biurowe pierdółki zostały przerwane przedpołudniową kawą z Benkiem, poza tym siedziałam w excelu, przygotowałam umowy dla pracowników (tych samych co zwykle). Z rozmowy kawowej wynika, że nie będzie problemu ze znalezienia zastępstwa na czas mojej nieobecności; bardzo mnie to cieszy.
Czwartek był jasny, ale coraz zimniejszy. Trochę grzebałam się z makaronem na obiad, więc wyszliśmy z koteczkami podczas zachodu słońca. Gdy wróciłam z Bronią z krótkiego spaceru, było już zupełnie ciemno. Zajrzałam do Anne, na chwilę, żeby zapoznać się z nową sąsiadką, drobną, śliczną koteczką, która miała być na tymczasie, ale najprawdopodobniej zostaje na stałe. Poza tym właśnie kupiłam bilet z Warszawy Wschodniej do Nadodrza (wcześniej zadzwoniłam do mamy, czy grafik pasuje; w Polsce dziewiąta, ale rodzice jeszcze czuwają, jak zwykle przy tv nastawionym na publicystykę). Ciemno. Chociaż dziesięć minut na ćwiczenia, prysznic, trawienie z książką, spać.
(notatka na jutro: myślę, że powinnam napisać o dziadku i jego Mrówce)
Przegapione odcinki Zony możesz odsłuchać w podcastach Dwójki. Polskie Radio wreszcie zaczęła konkretnie działać w kwestii udostępniania archiwaliów i nagrań bieżących audycji i oferta rzeczy do odsłuchania jest coraz bogatsza.
OdpowiedzUsuńTo się czyta masz tutaj:
https://www.polskieradio.pl/dwojka/audycje/to-sie-czyta,738
@Dariuszu, ale czytanki Dwójki to pełny tekst, czy raczej fragmenty?
UsuńRano w cyklu "To się czyta" to tylko fragmenty - w każdym tygodniu pięć odcinków na prezentacje nowego tytułu. Dla zachęcenia do sięgnięcia po publikacje.
Usuń@Dariuszu, a no właśnie. Nie chcę sobie apetytu zaostrzać.
UsuńSłyszałam co nieco o "Zonie", ale raczej po nią nie sięgnę - chyba nie moja bajka.
OdpowiedzUsuń@FrauBe, dobrą ma promocję, na Insta wyskoczyła mi kilka razy.
UsuńA propos dziadka i Mrówki. Wywołałaś u mnie wspomnienie Dziadkowej Mrówki. Serio, tak nazwałam malutkiego ucznia mojego dziadka, który był wyjątkowo maciupkim karłem, za to bardzo proporcjonalnie zbudowanym, bez charakterystycznych zniekształceń. Po iluś tam latach założył własny zakład zegarmistrzowski, do którego nosiliśmy wszystkie zegarki wymagające naprawy. Na zawsze pozostał Dziadkową Mrówką.
OdpowiedzUsuń@FrauBe, dawniej takie osoby z niskorosłością proporcjonalną nazywano liliputami (w odróżnieniu od karłów, czyli osób z niskorosłością nieproporcjonalną).
UsuńDziadek i jego Mrówka-pies.