Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ela. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ela. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 lipca 2023

1305. Czwartek przed ...

Pracę skończyłam godzinę wcześniej i udało się mi skorzystać z autobusu złapanego na przystanku innym niż zwykle (ulica Dżordża). Niebo wytrzymało z deszczem do momentu aż weszłam do domu (bardzo uprzejmie). Trochę mnie dzisiaj bolał brzuch (pewnie z powodu zbyt ciężkiego śniadania: resztek spaghetti bolognese suto naszpikowanego wołowiną i cheddarem), ale do późnego obiadu udało się mi sytuację rozgonić (przy okazji doinformowałam się, jak masować dwunastnicę; czego to się człowiek nie dowie, kiedy zachodzi potrzeba). Kochany przyjechał w mżawce, zastał mnie przy słuchaniu gry na koncertynie (i znowu czegoś nie znałam, to teraz znam; przygotowuję się psychicznie do jutrzejszego wyjazdu kulturalnego). 

W rodzinie zachodzi przepływ informacji o dziwnych ruchach kuzynki, która niedawno straciła syna, więc oczywiście dyskutujemy, choć wiemy tyle, ile powiedział nam głuchy telefon (sytuacja jest raczej niekomfortowa). Reszta wieczoru upływa nam na przeskakiwaniu z tematu na temat: praca, Masłowska, robienie filmów, miecz Rydzyka. Skoro i tak budzę się w nocy kilka razy, położę się później spać, o!

sobota, 16 października 2021

669. Na chwilę razem.

Syte śniadanie, a po kawie spacer z mężem nad morze. Pogodowo dzień rozpadł się na dwie części, pierwsza była bezwietrzna i całkiem przyjemna. Po południu odrobiłam nieobecność na studiach z poprzedniej soboty, nic nadzwyczajnego, trzeba było posiedzieć. Drugą praktyczną rzeczą jaką uczyniłam bez zwłoki było przesłanie do tłumaczenia papieru, który dostałam z MEiN. I na tym koniec, weekend jest do weekendowania się.

Po obiedzie, już pod zachód słońca, ruszyliśmy do Drołdy na niewielkie (w nierealistycznych planach) zakupy. Wśród wielu różnych rupieci kupiliśmy box z serialem Father Ted, wszystkie sezony. No i pięknie, będzie oglądane, nie dzisiaj, bo jesteśmy sfilcowani podrożą jak emeryci (chociaż dokazywaliśmy w Tesco, aż mała dziewczynka się nam przyglądała; wcześniej, w Lidlu, jedyna para jaką widzieliśmy bez maseczek to oczywiście byli Polacy).

Na kolację pizza z bakłażanem i kolejna płyta schowana do tej pory w pudle, Waglewski Gra-żonie (1991, ale reedycja Agory, 2020), o dziesiątej dopchnęłam to wszystko bezą z Tesco. Siły brak, z przyjemnością myślę o śnie. Gdy wracaliśmy ze sklepów pogoda zepsuła się na całego, teraz kot suszy się na tapczanie.

poniedziałek, 31 maja 2021

531. Pora zacząć tydzień.

Herbata, śniadanie, spacer nad morzem, rozmowa z tatą i babcią, powrót do domu, talerz fasolki po bretońsku. W sprawach zawodowych oddzwoniła do mnie Ela, kuzynka Freda. Przy okazji ją poznaję i przechodzimy do pogadanki nieomal rodzinnej. Mąż w tym czasie wyjechał do mechanika zapytać go o jakąś niedziałającą poprawnie pierdółkę.

Fred wrócił około trzeciej, z zapasem guzików do szelek i prowiantu od Jot, do której po drodze wstąpił na kawę. Zrobił nam pyszny obiadek, gdy spałam. Wieczorem The Highwaymen (2019), twórcom prawie udało się uniknąć patosu. Dawno już nie oglądałam niezłego filmu z Costnerem. Teraz pora posłać łóżko, świeżo uprana pościel pachnie wiatrem.