Syte śniadanie, a po kawie spacer z mężem nad morze. Pogodowo dzień rozpadł się na dwie części, pierwsza była bezwietrzna i całkiem przyjemna. Po południu odrobiłam nieobecność na studiach z poprzedniej soboty, nic nadzwyczajnego, trzeba było posiedzieć. Drugą praktyczną rzeczą jaką uczyniłam bez zwłoki było przesłanie do tłumaczenia papieru, który dostałam z MEiN. I na tym koniec, weekend jest do weekendowania się.
Po obiedzie, już pod zachód słońca, ruszyliśmy do Drołdy na niewielkie (w nierealistycznych planach) zakupy. Wśród wielu różnych rupieci kupiliśmy box z serialem Father Ted, wszystkie sezony. No i pięknie, będzie oglądane, nie dzisiaj, bo jesteśmy sfilcowani podrożą jak emeryci (chociaż dokazywaliśmy w Tesco, aż mała dziewczynka się nam przyglądała; wcześniej, w Lidlu, jedyna para jaką widzieliśmy bez maseczek to oczywiście byli Polacy).
Na kolację pizza z bakłażanem i kolejna płyta schowana do tej pory w pudle, Waglewski Gra-żonie (1991, ale reedycja Agory, 2020), o dziesiątej dopchnęłam to wszystko bezą z Tesco. Siły brak, z przyjemnością myślę o śnie. Gdy wracaliśmy ze sklepów pogoda zepsuła się na całego, teraz kot suszy się na tapczanie.
Nie wiem czemu, ale bakłażan mi się bardziej z tartą niż z pizzą kojarzy.
OdpowiedzUsuńI powinszować listu z MEiN! Czyżby sam MPCz fawor uczynił? ;-D
Pierwszy raz jadłam bakłażana na pizzy we włoskiej pizzerii w Polsce, ta sprzedawana u nas w Tesco oczywiście nie jest tak dobra, ale mmoże być. List od ministra to taka zmyłka, bo jest jego pieczątka, ale już podpis machnął dyrechtor departamentu. Jakoś lepiej się z tym czuję ;)
UsuńNiegodniśmy podpisu Czarnka, niegodniśmy, nie sądzę zresztą, by ministru mógł się przychylności po nas spodziewać, co najwyżej przysposobienia do cnót niewieścich.
UsuńWielka i niezbadana jest ewangeliczna miłość bliźniego przepełniająca (zapewne) ministra, której wszak tysiączne dowody daje, więc może powinniście wykazać się większą ku niej ufnością, że i w Was dojrzy sposobność na przykład do misji szerzenia polskich narodowych wartości na tej staczającej się w otchłań bezbożności i zepsucia wyspie, a wartości te przecież to najszczersza i najprawdziwsza esencja chrześcijaństwa, dzielnie u nas wytrwała w opozycji do watykańskiej lewackiej herezji.
Usuń[Ha! Jedno zdanie. :-)]