Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą solitaire. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą solitaire. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 marca 2021

468. Ukryta głębia.

Stabat Mater Pergolesiego w wykonaniu m.in. Jaroussky'ego dyrygowanego przez Nathalie Stutzmann. Całkiem dobry kawałek, dobry początek dnia, prawda?

Nad morzem dokonaliśmy ciekawego odkrycia meteorologicznego — wiatr był porywisty, ale zadziwiająco ciepły, w kurtce upociłam się jak nieszczęście.

Po spacerze i obiedzie rozłożyłam się z prasowaniem i obejrzałam przy tym Murder In Three Acts z Ustinovem (1984), inną wersję Tragedii w trzech aktach. Tony Curtis i wogle, ale jednak nie, zresztą to był przypadkowy, pochopny wybór i nie wiem dlaczego marnuję czas na takie rzeczy. Za to po takim nijakim preludium obejrzeliśmy wspólnie (Fred wrócił z miasta z chlebkiem i bukietem róż) dwa pierwsze odcinki Czarnej żmii II (1986) ...

... i końcówkę zwieńczyłam kompletną głupawką — ze śmiechu się popłakałam, a Fred (miast pytać, co głupią babę tak śmieszy) chichrał się ze mną. Potem robiąc kotu kolację podśpiewywał o kebabie w cienkim cieście i że zabrakło baraniny, żona zaś układała pasjansa online, więc jest zrozumiałe, że utwór Stabat Mater Vivaldiego polecon przez Hebiusa musiał być odłożon na inny dzień. Zamiast tego płyta Zaciera Konfabulacje? (2005) i dzierżenie w dłoni podręcznika Bęzy. Przed północą Fred odkrył, że krewetki się zepsuły i trzeba je wyrzucić, wydarzenie wyrwało ze snu kota i poruszyło go do głębi.

niedziela, 13 grudnia 2020

362. Turnus rehabilitacyjny.

Nieżyjący już Bryan Marshall był uroczym kapitanem Wentworthem. Tymczasem dzień poza oglądaniem serialu prawie bez wydarzeń. Brzydki deszcz nagoniony przez porywisty wiatr, który przywlókł się po północy, zepsuł większość niedzieli. Kot zdruzgotany niemożnością cywilizowanego spaceru stracił apetyt i ze smakiem zjadł dopiero kolację. Wieczór był długi, układałam Klondike, szczegółów nie zapiszę.