Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Annalong. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Annalong. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 lipca 2020

214. Sobota na Slieve Binnian.

Wczoraj ponownie weszliśmy na szlak w trójkę, ja, Fred i Aś. Tym razem tylko niedaleki wypad do Północnej. Byliśmy umówieni z Aś w Newry, tam ona zostawiła swój samochód niedaleko stacji benzynowej i zapakowała ekwipunek do bagażnika naszej strzały. Wędrowaliśmy tego dnia po pięknym, kamienistym szlaku początkowo pachnącym owcą.

Od parkingu za £3 blisko Carrick Little doszliśmy do muru Mourne.



Pod murem, dobrze wydeptanym szlakiem kontynuowaliśmy drogę do głównego szczytu Slieve Binnian. Po sesji fotograficznej (z góry widać Silent Valley) zatrzymaliśmy się w tym miejscu dłużej (pora karmienia).




Następnie ruszyliśmy w kierunku drugiego szczytu góry, Slieve Binnian North Top, a stamtąd do North Tor (Buzzard's Roost). Za tą formacją skalną zaczyna się kamieniste, momentami dość strome zejście zza którego wyłania się widok na tamę i górę Ben Crom (na dole byliśmy w styczniu).




Zeszliśmy do skrzyżowania pod górą Slievelamagan i wybraliśmy szlak prowadzący obok Blue Lough i spalonego Annalong Wood do początku trasy i parkingu. W spalonym lesie biwakowicze kopcili ogniskami, mijaliśmy też sporo ludzi, którzy dopiero wybierali się pod namiot.


Było dobrze po osiemnastej, gdy na parkingu zaczęliśmy się rozdziewać i rozobuwiać. Dzień był jeszcze młody i zamiast wracać od razu do Newry, skorzystaliśmy z bliskości malutkiego Annalong. Smak pieczonego dorsza ze stycznia był się nam łaskaw przypomnieć — ponownie znaleźliśmy się w The Galley Restaurant, tym razem na zewnątrz, przy stoliku tuż przy murku. Grzałam się w słońcu i jadłam do syta.


Dopiero w domu zauważyłam, że idąc tego dnia w rybaczkach, opaliłam sobe łydki na czerwono. Udał się nam dzień.

środa, 8 stycznia 2020

22. Wycieczka do Silent Valley.

Początek dnia taki sobie, chociaż zjedliśmy rybkę z piekarnika (wczoraj wieczorem Thomas nam przyniósł niespodzianie "fresh, nice fish"). Po dziesiątej wyjechaliśmy w kierunku Kaś Z Północnej przepiękną trasą widokową przez Warrenpoint i spędziliśmy u niej dłuższy czas, bo Fred robił przymiarki do każdej z sześciu par spodni.


— Ale wiesz, że te spodnie są w dwóch kolorach?, pyta Kaś.

Wiedzieliśmy gdzie chcemy jechać potem i trochę niefrasobliwie nie wzięliśmy prowiantu. Na lunch wstąpiliśmy do bardzo smacznego miejsca: The Galley Restaurant w Annalong — wzięliśmy fish & chips, akurat był dorsz pod pierzynką, wymieniłam sobie frytki na champ.


A potem już mogliśmy iść. Silent Valley, szlak do zapory Ben Crom. Wjazd kosztował nas £4,5. Przyjechaliśmy ok. 14:30, trochę późno, marsz z wejściem na zaporę (tam i z powrotem 10 km/6 mil) zakończyliśmy po zmroku. O piątej byliśmy ponownie obok Valve Tower. Właśnie zza góry wschodził księżyc.