Czekam na Kochanego, obiad pyrka na gazie (sos pseudoboloński do pseudospaghetti będzie); popijam zieloną herbatę, bo mi kiszki marsza grają i właśnie skończyłam oglądać pierwszy Vlogoween Gosi ze Szkocji.
Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim. Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.
Pseudospaghetti tylko dla siebie, czy też dla męża?
OdpowiedzUsuń@Dariusz, dla męża tysz. A resztki dzisiaj na śniadanie dla moi.
Usuń