Strony

czwartek, 16 lipca 2026

3033. Dzień siódmy.

Od wczesnego rana nad Miasteczkiem wisiała mgła. Po sąsiedzku kupiłam w owadzie świeże bułki (orkiszowe, pyszne), po wymeldowaniu się z pałacu około wpół do dziesiątej zajrzeliśmy do sklepu jeszcze raz (tym razem podjechaliśmy), żeby kupić wkłady do zniczy. Przez resztę dnia bardzo sobie gratulowałam, że założyłam dzisiaj lniane spodnie i takiż top, bo temperatura rosła z godziny na godzinę. Mieliśmy zamiar odwiedzić cmentarz, ale początkowo nie dało się tego uczynić od żadnej mańki, droga była zamknięta, z oddali dobiegał nas dźwięk pił. Za to podjechaliśmy do pałacu Lenno na kawę i ciastko, następnie wpadliśmy do cioci Re, który powitała nas następną kawą i ciastkiem :) Wyszliśmy na spacer dookoła komina spotykając przy kościele Annę i Krzysztofa z Lubomierza. Po gawędzie historyczno-obyczajowej poszliśmy nad Bóbr — niestety, rzeka wyglądała bardzo źle, w takich warunkach odwiedzanie zapory miało jeszcze mniej sensu, woda mulista, aż serce boli. Wróciliśmy do cioci w porze wczesnoobiadowej i zostaliśmy wypchani po korek domowym spaghetti. Dopiero po obiedzie, gdy byliśmy już na wylocie, udało się nam dostać na cmentarz; Kochany zapalił znicze na kilku rodzinnych grobach oraz na grobie dawnego znajomego dzięki któremu mąż odnowił kontakt z Perlistym.

Kochany miał w planach spotkanie z przynajmniej dwiema osobami, ale choć przejeżdżaliśmy obok domu Miłej, a mąż zadzwonił do Zbynia, nic z tego nie wypaliło.

Resztę dnia spędziliśmy w podróży, najpierw szukając chłodu i cienia w Jeleniej. Kochany zaparkował pod Nowym Rynkiem, łaziliśmy tam w kółko po dwóch księgarniach (szukałam Baranowskiego Na co dybie w wielorybie czubek nosa Eskimosa i trylogii husyckiej Sapkowskiego), zjedliśmy lody u Sowy, ostrożnie wychynęliśmy w kierunku starego Rynku, żeby w końcu wylądować w Aroma Cafe. W drodze do rodzinnej wsi zatrzymaliśmy się jeszcze na MOP-ie Jawor Wschód, tylko na tyle, żeby się wesprzeć hot dogami. W domu rodziców po dziewiątej.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.