Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Detektyw. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Detektyw. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 marca 2020

79. Tym razem żółty.

Mowa o bereciku w kontekście naszego spaceru po Carlingford (na koniec roku był czarny). Jak zwykle w tym mieście zaczęliśmy od spaceru do Aś. Chwilę musieliśmy poczekać, często przyjeżdżamy, gdy akurat ma lunch time :). Potem zaszliśmy na pieczonego ziemniaka do Ruby Ellen. Lubimy te ich filiżanki, każda z innej parafii.



Po obiedzie był port, najpierw przy naszej ławeczce patrzyliśmy na górę w Północnej, potem wolny obchód zamku króla Jana.




Po nadmorskim spacerze wróciliśmy jeszcze raz do Aś, pożegnaliśmy się i jeszcze mała rundka chodzona po mieście w poszukiwaniu nie-wiadomo-czego. Oficjalnie szukaliśmy filiżanek pasujących do naszego ekspresu. W związku z tym weszliśmy np. do tej rupieciarni:


Bardzo interesujące miejsce, którym zawiaduje pan w lokalnym kolorycie. Po powrocie na deser zrobiliśmy binge watching Detektywa (2014). Tym razem już do końca, cztery odcinki za jednym zamachem. Trzyma w napięciu mocno, w związku z czym końcówka pozostawia lekki niedosyt. Atmosfera za to przednia. Koteczek wchodzi i wychodzi, wchodzi i wychodzi, nawet trochę siedzi obok mnie i nie ogląda. Thomas mówił coś dzisiaj, że kawał z niego kociska. Thomas też do ułomków nie należy. I znowu coś je (kocisko). Zapasy się kończą. 

środa, 4 marca 2020

78. Wiosna.

Przynajmniej przez dwa dni. Słoneczko świeci inaczej, jest w nim przyjemnie, wiatr nikły. Dzisiaj mój osobisty reżyser, scenarzysta i autor tekstów w jednym zajął się montowaniem dłuższej sceny, tak, żeby film był gotowy, gdy polecimy następnym razem do Polski. Nie wyszliśmy więc nawet na plażę — mogłam iść sama, ale to co innego. Jutro pogoda też ma być podobna ... 

A tymczasem wielką frajdą było dla mnie przekopywanie się przez notatki z psychologii. I obejrzeliśmy dwa kolejne odcinki Detektywa (2014), chociaż nam odtwarzacz robił psikusy. Naprawdę dobry jest.

wtorek, 3 marca 2020

77. Du dududu dum ...

Przed południem słuchamy Rodrigo y Gabrieli Live: Manchester and Dublin (2004). Płytę Fred dostał kiedyś na swoje urodziny od Krisa. Poza tym raz słońce, raz deszcz. Małżonkowi udało się jednak odkurzyć w środku stary samochód na wypadek, gdyby ktoś chciał go od nas kupić. Do mnie w tym czasie zadzwonił pan z Intreo i zaczął mnie przesłuchiwać na poczet złożonego ponad dwa miesiące temu papieru. Jakoś nie wierzę w pozytywne zakończenie tej sprawy, ale tak mi to podbiło ciśnienie, że musiałam się uspokoić przeredagowywaniem mojego cv. A to z kolei zaowocowało tym, że zeźlona wywaliłam cały Microsoft Office 2013 i zainstalowałam Apache Open Office. Warto od czasu do czasu coś/kogoś usunąć. Od razu poczułam się lepiej. Z powodu Rodrigo y Gabrieli gra mi teraz w głowie Metallica. Obejrzeliśmy właśnie pierwszy odcinek Detektywa (2014). Dobrze się zapowiada. Po przerwie na pizzę (jakaś nowa z Tesco) odpalimy następny.