Po obiedzie był port, najpierw przy naszej ławeczce patrzyliśmy na górę w Północnej, potem wolny obchód zamku króla Jana.
Po nadmorskim spacerze wróciliśmy jeszcze raz do Aś, pożegnaliśmy się i jeszcze mała rundka chodzona po mieście w poszukiwaniu nie-wiadomo-czego. Oficjalnie szukaliśmy filiżanek pasujących do naszego ekspresu. W związku z tym weszliśmy np. do tej rupieciarni:
Bardzo interesujące miejsce, którym zawiaduje pan w lokalnym kolorycie. Po powrocie na deser zrobiliśmy binge watching Detektywa (2014). Tym razem już do końca, cztery odcinki za jednym zamachem. Trzyma w napięciu mocno, w związku z czym końcówka pozostawia lekki niedosyt. Atmosfera za to przednia. Koteczek wchodzi i wychodzi, wchodzi i wychodzi, nawet trochę siedzi obok mnie i nie ogląda. Thomas mówił coś dzisiaj, że kawał z niego kociska. Thomas też do ułomków nie należy. I znowu coś je (kocisko). Zapasy się kończą.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.