Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grobla Olbrzyma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grobla Olbrzyma. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 maja 2024

1606. U Olbrzyma.

Dawno mnie tam nie było, na Grobli znaczy. Kochany bywał z gośćmi, ja ostatnio w sierpniu 2017 roku, gdy pierwszy raz przyleciałam do Irlandii. Wstaliśmy wcześniej, żeby po dziewiątej odpalić rakietę. Rano przeczytałam u Rybenki, że ona była wczoraj. Czyli się rozminęłyśmy :) 

Marsz od po dwunastej do po trzeciej; ciepło; samochód na parkingu Causeway Coast Way, stamtąd spacer najpierw górnym szlakiem aż za Amfiteatr, do ławeczki na której rozłożyliśmy się z napitkami. 




Pogoda wspaniała, niezbyt wietrznie, słońce nienamolne, much dużo, wszystkie przyjazne; piątek, więc udawało się zrobić zdjęcia krajobrazu bez turystów. Po ławeczkowym przystanku powrót do zejścia schodami i spacer do Amfiteatru dołem, następnie powrót po własnych śladach i zejście jeszcze niżej, do Port Ganny.






Droga powrotna z Północnej była monotonna i męcząca. Obiad, bardzo spóźniony, już "u siebie": z żołądkami zawiązanymi na supeł dojechaliśmy do Borzalino, żeby wymieść talerze do czysta zanim obsługa zdążyła mrugnąć. W domu prawie od razu poszłam pod prysznic; byliśmy tak zmęczeni, że zaległa między nami cisza, każdy regeneruje mózg w swoim własnym ekosystemie. U mnie od wczoraj kryminał le Carrégo, Morderstwo doskonałe (Sonia Draga, 2013). Za oknem nadal ptasie koncerty.

czwartek, 28 lipca 2022

954. Nas-troje.

Noc miałam niespokojną, z rana czułam się jakby ktoś dał mi przez głowę. Pomna planów na dzisiaj nastawiłam budzik na szóstą, ale obudziłam się wcześniej i wyłączyłam dziadostwo. Nie było sensu z bólem zatok stresować się i w pośpiechu nanosić korekty przed odesłaniem pliku z tekstem. Zrobiłam Kochanemu kanapki i małżonek z mamą udali się w kierunku Grobli Olbrzyma beze mnie. Zostałam na cały dzień w domu z kotem, wrzuciłam w końcu pracę na stronę, poinhalowałam się gorącą herbatą i ogólnie spędziłam czas sama ze sobą. Ryszard leżakował w sypialni od rana do czwartej po południu — mieliśmy wspólną popołudniową drzemkę, po której każde zjadło swój obiad, on indyka w białym sosie, ja mashed z rzadką jajecznicą zagryzione ogórkami małosolnymi. 

Fred z teściową dobrze się bawili w Północnej, mieli słońce, którego u nas brakowało. Fotografie małżowe:




Tymczasem u moich rodziców cyklinowanie skończone, teraz odchodzi malowanie różowego pokoju na zielono.

Jesteśmy pewni, że od wczoraj nocny złoczyńca is back (przez kilka ostatnich nocy wróciliśmy do zwyczaju pozostawiania otwartego okna i chwilę był spokój). Nowe rozwiązanie: zamykanie drzwi sypialni. Ryszard będzie mógł z nami spać, a nikt nie będzie szurał nosem w jego talerzach. 

Słyszę jak w kuchni Kochany z mamą dyskutują nad zdjęciami z podróży. Po prysznicu, w szlafroku, już mogę w kimono.