Noc miałam niespokojną, z rana czułam się jakby ktoś dał mi przez głowę. Pomna planów na dzisiaj nastawiłam budzik na szóstą, ale obudziłam się wcześniej i wyłączyłam dziadostwo. Nie było sensu z bólem zatok stresować się i w pośpiechu nanosić korekty przed odesłaniem pliku z tekstem. Zrobiłam Kochanemu kanapki i małżonek z mamą udali się w kierunku Grobli Olbrzyma beze mnie. Zostałam na cały dzień w domu z kotem, wrzuciłam w końcu pracę na stronę, poinhalowałam się gorącą herbatą i ogólnie spędziłam czas sama ze sobą. Ryszard leżakował w sypialni od rana do czwartej po południu — mieliśmy wspólną popołudniową drzemkę, po której każde zjadło swój obiad, on indyka w białym sosie, ja mashed z rzadką jajecznicą zagryzione ogórkami małosolnymi.
Fred z teściową dobrze się bawili w Północnej, mieli słońce, którego u nas brakowało. Fotografie małżowe:
Tymczasem u moich rodziców cyklinowanie skończone, teraz odchodzi malowanie różowego pokoju na zielono.
Jesteśmy pewni, że od wczoraj nocny złoczyńca is back (przez kilka ostatnich nocy wróciliśmy do zwyczaju pozostawiania otwartego okna i chwilę był spokój). Nowe rozwiązanie: zamykanie drzwi sypialni. Ryszard będzie mógł z nami spać, a nikt nie będzie szurał nosem w jego talerzach.
Słyszę jak w kuchni Kochany z mamą dyskutują nad zdjęciami z podróży. Po prysznicu, w szlafroku, już mogę w kimono.




Aha. U mnie ból głowy pojawił się wieczorem.
OdpowiedzUsuńCo było tego przyczyną?
UsuńNie wiem. Może za dużo ruchu na świeżym powietrzu. Albo za mało snu minionej nocy.
Usuń