Wtorek całkiem w porządku, podróżowałam przyjemnie dzięki mężowi, w robocie cicho (do południa w Centrum), zaprosiłam Luizę na ciastko do Costy przed bardziej aktywną częścią pracy. Ale czuję się jesieniowato i nic mi się łba nie trzyma. Jeszcze nie ma ósmej? Ja tymczasem już w szlafroku czekam na żubry.
A moim sąsiadom kot zginał. Dziś wywiesili ogłoszenie na drzwiach bloku, że przepadł w poniedziałek po osiemnastej i do tej pory nie wrócił.
OdpowiedzUsuńZaginięcie kota to nie jest miła sytuacja.
UsuńNo raczej.
UsuńKartki już na drzwiach nie ma, więc albo kot się znalazł, albo wiedzą, co się z nim stało.
PS.
UsuńZnalazł się.
W południe się nudził bez towarzystwa i zaszedł do mnie na chwilę.