Po powrocie do domu rosołek i słuchanie podcastu z serii #teżodchodzę Joli Szymańskiej (rozmowa z koleżanką po fachu). Potrzebowałam rozgrzania, bo chociaż dzień był po części słoneczny, zacinał ten niemiłosiernie lodowaty wiatr, który towarzyszy nam tutaj przez jakieś pół roku (wczoraj było zauważalnie cieplej). Fred podwiózł mnie do pracy (trzy nówki, Yvonne, Summer i drugi, mały Conor), potem pojechał do własnej, więc wróciłam do domu autobusem, bez przygód i ciekawych obserwacji.
Na nogach skarpety wydziergane przez Jot. Z nudów po dziesiątej wieczorem trzeci odcinek Czarnej żmii III i pierogi ruskie skwierczące na słonince. Z tego samego powodu Ryszard polował na pająki.
Szykujesz się do apostazji?
OdpowiedzUsuńA to do tego trzeba się "szykować"? :D
UsuńNie wiem, chyba. Wyłączyłem podcast po minucie, więc tak mi się skojarzyło.
Usuń