Pracuję (drażni mnie cudze niepozbieranie; rozmawiam przez chwilę z szefową, krótko referuję co mi leży na wątrobie). Po pracy od razu wracam do domu. Dzień był cieplejszy, ale zupełnie zachmurzony. Kochany bardzo długo rozmawiał z siostrą, potem zabrał się za robienie gulaszu. Kończę słuchanie audiobooka Pokrzywa i kość T. Kingfischer (Sine Qua Non, 2023) — słuchanka doskonale spełniła zadanie odrywania mnie od rzeczywistości. W Kuchniosalonie zawiesina po smażonej cebuli jest tak dojmująca, że o dziesiątej wieczorem trzeba wietrzyć pomieszczenie wszystkimi możliwymi lufcikami (zabezpieczając przy tym lufciki przed zakusami kociczek, co jest zadaniem dość trudnym).
Kunegunda też dzisiaj narzekała z pokoju na smażoną cebulę (Czuć, że aż w oczy szczypie - powiedziała), a ja stałem przy garach i niczego nie zauważyłem.
OdpowiedzUsuń@Dariuszu, lubię zapach cebuli, ale nie smażonej. Koteczkom też się nie podobało.
Usuń