Strony

poniedziałek, 23 marca 2026

2288. Jakby nie patrzeć ...

... poniedziałek. Nasze koteczki nareszcie odwiedziły weta, po długiej przerwie, więc niejaka ekscytacja. Dziewczynki bardzo ładnie się zachowały (wprawdzie oficjalnie byłam w pracy, ale podeszłam do przychodni, żeby pomóc Kochanemu z dwoma kontenerami, bo dziewczyny przytyły, przede wszystkim Maniątko), dostały po tabletce na robale (zlizały lekarstwo z palca pani doktor), nikt nie puścił bąka. 

Pracę skończyłam trochę wcześniej, żeby udać się do ludzkiego dochtóra w naszej wsi. Będą dalsze testy, tylko się muszę wstrzelić z datą pobrania krwi. Termin jest odległy, niestety, a w boku jednak boli, choć mniej wyraziście. Po wizycie wróciłam z buta do domu, Kochany już pichcił obiad, ale przed jedzeniem jeszcze wyszliśmy z małymi na spacer, pierwszy raz w tym roku, Maniuśka w nowych szelkach, Bronia w starych, bo dalej się w nie mieści.

Poza tym nic ciekawego. Znowu jestem bardzo zmęczona, jakby energia wyciekała ze mnie jakimś jeszcze nie zdiagnozowanym zaworem. Pod prysznicem stoję godzinami, potem w łóżku zajadam mandarynki, niechcący uderzam się w usta obudową laptopa (może będzie siniec), ech, entropia na całego, nie ma rady, trzeba posłuchać Kingfisher, Pokrzywa i kość.

6 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki za zdrowie, to zawsze cos co potrafi czlowieka wytrzasnac z rzeczywistosci.
    Innyglos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Innyglosie, dziękuję; bardzo wytrąca, gdy jakieś proste do tej pory rzeczy przestają takimi być.

      Usuń
  2. Może to wiosna?
    Może to menopauza?
    Wolałoby się jakieś niekłopotliwe wyjaśnienia...
    Oby Ci jednak przeszło i poszło.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.