Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kult. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kult. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 października 2023

1396. Dwunasty. Już?

Siedząc wczoraj w domu przegapiłam zasadniczą zmianę pogody, temperatura spadła o kilka stopni, dzisiaj ma być 14°C, jutro jeszcze trochę niżej i prognozy na październik mówią, że ciepło już nie wróci. To od razu wyjaśniło dlaczego rano Ryszard biegusiem (zanim jeszcze Fred wyjechał do pracy) załatwił swoje sprawy, wpadł przez okno, zjadł i zakopał się w kołdrze. Witaj dniu :)
___
edit 20:20 W drodze do pracy widoki z okna piękne, o takie:


A to widok kawiarniany (inny perspektywa):


Oddałam laptopa i zajęłam się swoimi sprawami. Jeszcze dostałam od Gronji mały prezent, kubek z napisem Today is my day, w różowate paski. Będę go używała w Centrum. 
Kochany spędza godziny całe na dojeździe do i z pracy, obiad jemy dopiero przed ósmą. I rozmawiamy. Więc łapię orient, że zmarł Janusz Grudziński z Kultu (głównie z tego powodu, że Kazik wylądował w szpitalu). Na deser zajadamy się czekoladą z orzechami. 

poniedziałek, 11 stycznia 2021

391. Dark times.

Katlin wróciła do formy, tuż po południu zapukał do nas Majk z dostawą sconesów. Ja tymczasem, poza pochłanianiem lekcji duolingo, zajęłam się zajęciami dobrej żony, ugotowałam rosołek i zrobiłam ryż po mojemu do rybki.

Irlandia w grudniu miała najniższą zachorowalność w Europie, teraz ma dla odmiany najwyższą. Tymczasem małżonek pomimo pandemii ma kilka zleceń i trochę mnie martwi, że będzie się musiał kręcić wśród różnych ludziów, także takich, którzy pracę-sracę cenią ponad własne zdrowie. Na wieczór ostatnie odcinki Dyzmy, joga z youtubem i wypaśna płyta MTV Unplugged Kultu (2010).

czwartek, 10 grudnia 2020

359. Dziś musi być czwartek.

Środa skończyła się tak, że siedząc obok siebie w łóżku klikaliśmy na swoich laptopach. Sprawa teściowej rozjaśniła się dopiero dzisiaj — mama Freda miała wypadek w drodze do lekarza, a dziś jeszcze dodatkowe komplikacje, ale rozmawiała przez telefon coraz bardziej ożywiona, nie jest więc źle.

Małżonek umył okna, na każdym widniała od jakiegoś czasu mewia kupa, w związku z czym rozmawialiśmy nawet jak to możliwe i Fred stojąc w korytarzu odziany w swoją uszankę tłumaczył mi kwestię poziomej prędkości początkowej.

Słuchaliśmy Kultu, Tatę Kazika (1993) i Tatę 2 (1996) z tekstami w rodzaju zamyślony marabut w lepkich błotach brodzący ptak, pod wieczór obejrzeliśmy też nowy dokument Sekielskich, Rok we mgle — niby opowiada to, co wiemy, ale pokazuje też jak szybko zapomina się szczegóły, gdy absurd goni absurd. Kot większość dnia zalegał w comie na tapczanie, obrażony na pogodę. Jestem zaskoczona, że to znowu czwartek (wiadomo, co w temacie czwartku pisał Douglas Adams), nie mogę się połapać w tych mijających dniach.