Strony

środa, 10 maja 2023

1241. Rośnie.

Ryszard leżakował gdzieś niedaleko, zjawił się zaraz po moim powrocie do domu, z głową wygrzaną na słoneczku. Słusznie potraktowałam jego zachowania jako wróżbę pogodową, kot zjadł obiad i jeszcze chwilę medytował z Fredowego biurka zerkając przez okno na niebo, następnie poszedł spać. Za kilka minut lunął deszcz.

Kochany wrócił na obiad z bukietem róż (dla mnie), zestawem puszek z kocią karmą (dla Ryśka oczywiście) i płynem do mycia naczyń (dla siebie, ale to w zastępstwie, ponieważ w Tesco nie było czarnej pasty do butów). Nie wiadomo kiedy zrobiło się późno. Nie napisałam niczego mądrego. Zielenina rośnie w oczach a skrzydlaci sąsiedzi już chyba uczą młode fruwać, bo wrony rzucają wyjątkowo głośne kalumnie na widok naszego kota.

4 komentarze:

  1. Gdy się okazało, że nie ma dla mnie czarnej pasty do butów, poczułem silny przymus zakupienia czegoś dla siebie, padło na płyn do mysia naczyń. Cholera, jutro znów w brudnych glanach do roboty!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki miły małżeński dyskurs.😄

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.