Powieść o poranku, powieść po pracy. Był też kilkukilometrowy spacer do Kochanego. Nie wdając się w drobnostki zakupowe od razu obrałam azymut na Costę, kątem oka jeno dostrzegając naszą Babcię zaparkowaną pod jednym z rachitycznych drzew. Fred pojawił się w kawiarni tuż po piątej, przeszliśmy się jeszcze raz do Woodiesa (po drodze zostałam przedstawiona McSeanowi, połowie duetu Damo & Big John; McSean zareklamował nam swój niedzielny koncert). W Woodisie Kochany kupił dwie poduszki ortopedyczne i po odejściu od kasy odkrył, że dostał senior citizen discount :D. Podjadając precelki udaliśmy się Babcią do domu. Od razu wskoczyłam pod prysznic i reaktywowałam zamrożony rosół, bo nie chciało się nam robić obiadu. Cała reszta późnego popołudnia i wieczoru w rozsypce. Dla rozweselenia obejrzałam Miecia krytycznego wobec filmu RH+. Pośmiane, można obłożyć się poduszkami i spać.
Ja dostałem wczoraj rabat na listwę, ale opisany całkiem prozaicznie jako OBNBIŻKA.
OdpowiedzUsuń@Dariusz, czyli nie aż tak fajnie jak u nas ;D
UsuńAle może chociaż procentowo wygrałem? Mój rabat to 30%
Usuń@Dariusz, pytałam Freda. 10%. Wygrałeś ;)
Usuńja dziś skorzystałam z rabatu na zakup włóczek a wczoraj online kupiłam poduszkę ortopedyczną pod plecy do spania bo gnaty mnie bolą mamy chyba za twardy materac ale na to zniżki nie dostałam :D
OdpowiedzUsuń@Polly, Kochany w ogóle na rabat nie patrzył. I nie wiemy, co mu go zapewniło, czy irlandzka sprzedawczyni i jej rzut oka, czy dzień o nazwie czwartek (gdzieś coś czytałam o czwartku obniżkowym). A myśmy tylko poduszki chcieli :D
UsuńA ja nie mam niczego do pochwalenia się, nawet głupiego rabatu.
OdpowiedzUsuń@FrauBe, rabat nie taki głupi, ale rozumiem, co masz na myśli.
Usuń