… niespokojne ;) Naokoło alarmy, cała północ jak żółtko, u nas również mokro, ale co tam, młodzież stawiła się w pełnym składzie (drugi dzień pod rząd, cieszyć się czy martwić, nie wiem). Pomimo tego, że łeb zapowiadał mi zapalenie zatok, w ciągu dnia rozeszło się po kościach.
Po pracy Kochany zaraz zwinął mnie do domu. Soundtrack: Kazika Las Maquinas de la Muerte oraz pierwsza płyta Grechuty. Rozmawiałam z mamą, pokazywałyśmy swoje koty. Potem czytanka. Dobre mam życie, choć listopad coraz ciemniejszy. I jakoś ten wieczór nie taki zmęczony, czyli wczoraj rzeczywiście mnie coś brało.
W Irlandii nie świętuje się końca pierwszej wojny światowej?
OdpowiedzUsuń@Dariuszu, koniec WWI nie zbiegł się w czasie z końcem wojny między Irlandią i UK, z tego powodu owszem, chyba są jakieś obchody, ale nie mają one wystawnego charakteru (domyślam się, że data jest zbyt kontrowersyjna).
UsuńAle już niebawem listopad minie. I będę święta, a potem już dłuższe dni 🤗
OdpowiedzUsuń@Tomku, tak, coraz bardziej żyję w rytmie zjawisk astronomicznych. Czekam na zimowe przesilenie :)
Usuń