Strony

piątek, 14 listopada 2025

2159. Mocniejszy wiatr ...

... pojawił się wczoraj wieczorem. Deszcz się wzmógł i nie odpuszczał rano. Wydano dość rzadkie ostrzeżenie deszczowe, ze wschodu nadciągnął sztorm Claudia (Hiszpanie go tak nazwali), na południe od nas ostrzeżenia przed podtopieniami są nawet pomarańczowe.

Dla kontrastu z czwartkiem, dzisiaj w pracy leraks: młodzieży brak, jest za to audyt, para w wieku średnim (on z brodą i w tatuażach) wali do drzwi energicznie, śmichy chichy, siedzą zamknięci w pokoju ponad pół godziny, wszystko się im podoba, nie zauważają błędu na samym początku raportu, i bardzo dobrze. Odhaczone. Potem tylko słucham wiatru wzmagającego się za oknem i czytam stare wydanie Śpiewu ptaka Anthony'ego de Mello (zapewne skończę wieczorem).

Kochany zabiera mnie przed trzecią, lecimy do Lidla kupić coś na weekendowe obiady, i chodu do domu. Podróż była z zygzakiem, bo chcieliśmy zobaczyć, jak buja światem, w tym celu podjechaliśmy do portu. O, tak buja:


Ludzie kłaniając się wiatrowi zmierzali do budki z fish'n'chipsami, sklep rybny otwarty, bo co tam taki wietrzyk, krewetkowce pochowane za molem, gdzie woda prawie gładka; po drugiej stronie kilkumetrowe fale, pralka wyrzuca z siebie pianę, nad którą szybują morskie ptaki.

Mama mówi, że już wszystko na święta gotowe: pierogi ruskie i z kapustą, uszka oraz gołąbki zostały zamówione :D I super, zostały mi do zrobienia krokiety z cheddarem, bo lubię. Ale to plany na "za miesiąc", na razie słuchamy dobrych songów Bukartyka (z Mańką gładzoną energicznie po tłustym brzuszki, bo Bronka śpi w drapaku, obrócona tyłem do świata).

2 komentarze:

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.