Przeszliśmy się z Kochanym główną ulica Drołdy (Tesco), potem polski sklep, żeby kupić placki ziemniaczane. W domu mąż postawił przede mną gulasz wołowy.
Próbuję utrzymać się w stanie pogodnej bezmyślności — wynalazłam kolejnego audiobooka Christie, The Murder at the Vicarage. Zaczęłam marple z takiego powodu, że nie mogłam niestety nigdzie znaleźć chronologicznie następnego płarota w wykonaniu Frasera, Lord Edgware Dies. Świetny James Saxon. Więc tak sobie słucham; zaraz pod prysznic, herbatka, majtanie paluszkami pod kołdrą i trup w kryminale. Dobry wieczór, indeed.
___
edit 20:55 zrobiliśmy sobie z Kochanym test jaką postacią z Trylogii jesteś. Kochany jest Oleńką, ja Baśką Wołodyjowską. No :D
___
edit 20:55 zrobiliśmy sobie z Kochanym test jaką postacią z Trylogii jesteś. Kochany jest Oleńką, ja Baśką Wołodyjowską. No :D
I ja Baśka 😁 Żal było nie sprawdzić, skoro już linka zapodałaś 😉
OdpowiedzUsuń@Aśka, muszę Ci wierzyć, nie mam wyboru ;)
UsuńJak się takie gotowe placki ziemniaczane odgrzewa? W mikrofalówce?
OdpowiedzUsuńZastanawiałem się w trakcie, co wyjdzie przy częstym wybieraniu odpowiedzi, w których jest spokój i godność i już wiem i też jestem Oleńką :D
@Dariusz, nie mam mikrofali, patelnia wystarczy.
UsuńOboje z Fredem macie pryncypia ;)
Aaa... Mnie takie z patelni odgrzewane na drugi dzień już nie smakują. Jak jakieś zostają z obiadu to już nawet wolę zjeść wieczorem na zimno.
UsuńTO WAĆPAN MUSISZ ODWYKNĄĆ ;-)
OdpowiedzUsuń@Wolandzie, wyobraziłam sobie jak to mówisz :D
UsuńJędruś! Ran twoich niegodnam całować!
OdpowiedzUsuńJaki to bardzo piękny i sprytny wykręt. Prawdopodobnie Oleńka brzydziła się krwią, bliznami albo strupami.
Usuń