Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skerries. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skerries. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 grudnia 2025

2181-2182. Weekend mikołajkowy.

W sobotę późna pobudka, śniadanie o dziesiątej, wyjazd do Drołdy na kawę, zaszliśmy też do sklepu zoologicznego, żeby kupić coś dla kocóreczek. Czyli znowu się szwendamy. Po powrocie wolne grzebanie się, telefon do mamy, Kochany robi obiad kalafiorowy, potem trawimy pięć tysięcy kalorii.

Książkę trzeba zacząć od topografii — taka myśl mi przyszła do głowy, gdy w półśnie opierałam się o poduszkę jak Neron. Fred mnie ocucił przed siódmą, trzeba było się nam pozbierać z proszku i wyjechać do Ka. Po opowieściach nadstołowych obejrzeliśmy we troje Święto ognia (2023), które rozczarowało. Droga powrotna w jasnym świetle księżyca. Tuż po północy siedziałam już we własnym łóżku.

Nic dziwnego, że niedzielę też zaczęłam późno i Kochany wstał zanim zdążyłam otworzyć oko. Na śniadanie pierogi z boczniakami usmażone na maśle (baardzo dobre, jedna porcja na dwoje odpowiednia, bo mocno przyprawione i pewnie nie wcisnęłabym całej). Potem, paradne, zachciało mi się podróży, gdyż zawsze zachciewa mi się podróży, gdy jest szaro i pada. Fred twierdzi, że to kocia przyjemność: patrzeć na zmoknięte krajobrazy, gdy samemu siedzi się w suchym ciepełku. Wyruszyliśmy na południe przez Julianów, daliśmy się wyprzedzić ekspresowi z Belfastu mknącemu po szynach obok, i znaleźliśmy się w Skerries, w Goat in the Boat (tak, mieliśmy to odłożyć do nowego roku, ale nie wyszło; przemykaliśmy opłotkami, żeby nie stać w korkach, a w drodze powrotnej zaliczyliśmy wycieczkę krajoznawczą po uprzednim zgubieniu azymutu). Kawiarnia bardzo dobra, niestety wiele osób o tym wie, więc o stoliku przy oknie z widokiem na port nie było nawet co marzyć. 


Kochany kupił paczkę ziaren, jest dobry powód, żeby tam wrócić. 

Wracaliśmy do wsi od strony morskiej, żeby zobaczyć to i owo, np. nowy próg spowalniający, który zainstalowano na głównej ulicy, ale nie tam gdzie zginął Rysio, więc nie jestem zadowolona.

Po obiedzie (makaron, dużo makaronu) skończyłam Jak przejąć kontrolę nad światem, nie wychodząc z domu Masłowskiej (WL, 2017). Niedawno skończyliśmy z Kochanym oglądać Żądło (1973), tak dla przypomnienia jaki to świetny film. Koteczki, szczególnie Mania, kręciły się naokoło, przewalały na kolanach, tulały i domagały głaskania. Klikam, układam słowa w rzędach, w tle soundtrack z Pulp Fiction, bo mamy na cd takie dziwne rzeczy.

wtorek, 25 lutego 2020

70. Ardgillan, Skerries, Nohavica.


Z domu trzeba w końcu wyjść. Padło na dwa miejsca, i tak jak powiedziałam Annie, która przyszła się przywitać, wyjedziemy i zobaczymy jak będzie (Anna wieszczyła pogorszenie pogody). Wyjechaliśmy z największymi przebojami Queen w tle. Dopiero zaczął się odpływ, Boyne prawie wychodziła z koryta. 

Ardgillan.
Trochę zimno, trochę wietrznie.






Po kawie pojechaliśmy w kierunku Skerries. W centrum turystycznym okazało się, że już nie załapiemy się na wejście do młynów. Przyjedźcie jutro, nie idźcie do pracy ;). Małżonek kupił torfowy krzyż św. Brygidy, oglądamy wełniane czapki, zacne filiżanki i ciasne, przytulne wnętrza.


Wiatraki łapiemy z daleka ...


... a nas w drodze powrotnej do naszego miasta łapie śnieg z deszczem. Jako soundtrack towarzyszą nam największe przeboje The Pogues. Kupujemy to i owo na obiad, wracamy do kota, który czeka przed drzwiami chociaż ma otwarte okno od strony ogródka.

Kometa — The Best of Nohavica (2013) leci, gdy Fred przygotowuje surówkę do steków z tuńczyka. Potem Tak mě tu máš (2012), gdy jemy późny obiad. Mój mąż wzrusza się nawet wtedy, gdy całuję go po zjedzeniu surówki z porem. Płyty zaprowadzają melancholię i dużo rozmawiamy o Krisie. Szkoda Krisa. Późno w nocy jeszcze więcej Nohavicy z youtube'a. Przed tym kupiłam bilety — wspólnie wylatamy na urodziny babci. Jestem taka szczęśliwa.