Z domu trzeba w końcu wyjść. Padło na dwa miejsca, i tak jak powiedziałam Annie, która przyszła się przywitać, wyjedziemy i zobaczymy jak będzie (Anna wieszczyła pogorszenie pogody). Wyjechaliśmy z największymi przebojami Queen w tle. Dopiero zaczął się odpływ, Boyne prawie wychodziła z koryta.
Ardgillan.
Trochę zimno, trochę wietrznie.
Po kawie pojechaliśmy w kierunku Skerries. W centrum turystycznym okazało się, że już nie załapiemy się na wejście do młynów. Przyjedźcie jutro, nie idźcie do pracy ;). Małżonek kupił torfowy krzyż św. Brygidy, oglądamy wełniane czapki, zacne filiżanki i ciasne, przytulne wnętrza.
Wiatraki łapiemy z daleka ...
... a nas w drodze powrotnej do naszego miasta łapie śnieg z deszczem. Jako soundtrack towarzyszą nam największe przeboje The Pogues. Kupujemy to i owo na obiad, wracamy do kota, który czeka przed drzwiami chociaż ma otwarte okno od strony ogródka.
Kometa — The Best of Nohavica (2013) leci, gdy Fred przygotowuje surówkę do steków z tuńczyka. Potem Tak mě tu máš (2012), gdy jemy późny obiad. Mój mąż wzrusza się nawet wtedy, gdy całuję go po zjedzeniu surówki z porem. Płyty zaprowadzają melancholię i dużo rozmawiamy o Krisie. Szkoda Krisa. Późno w nocy jeszcze więcej Nohavicy z youtube'a. Przed tym kupiłam bilety — wspólnie wylatamy na urodziny babci. Jestem taka szczęśliwa.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.