W sobotę późna pobudka, śniadanie o dziesiątej, wyjazd do Drołdy na kawę, zaszliśmy też do sklepu zoologicznego, żeby kupić coś dla kocóreczek. Czyli znowu się szwendamy. Po powrocie wolne grzebanie się, telefon do mamy, Kochany robi obiad kalafiorowy, potem trawimy pięć tysięcy kalorii.
Książkę trzeba zacząć od topografii — taka myśl mi przyszła do głowy, gdy w półśnie opierałam się o poduszkę jak Neron. Fred mnie ocucił przed siódmą, trzeba było się nam pozbierać z proszku i wyjechać do Ka. Po opowieściach nadstołowych obejrzeliśmy we troje Święto ognia (2023), które rozczarowało. Droga powrotna w jasnym świetle księżyca. Tuż po północy siedziałam już we własnym łóżku.
Nic dziwnego, że niedzielę też zaczęłam późno i Kochany wstał zanim zdążyłam otworzyć oko. Na śniadanie pierogi z boczniakami usmażone na maśle (baardzo dobre, jedna porcja na dwoje odpowiednia, bo mocno przyprawione i pewnie nie wcisnęłabym całej). Potem, paradne, zachciało mi się podróży, gdyż zawsze zachciewa mi się podróży, gdy jest szaro i pada. Fred twierdzi, że to kocia przyjemność: patrzeć na zmoknięte krajobrazy, gdy samemu siedzi się w suchym ciepełku. Wyruszyliśmy na południe przez Julianów, daliśmy się wyprzedzić ekspresowi z Belfastu mknącemu po szynach obok, i znaleźliśmy się w Skerries, w Goat in the Boat (tak, mieliśmy to odłożyć do nowego roku, ale nie wyszło; przemykaliśmy opłotkami, żeby nie stać w korkach, a w drodze powrotnej zaliczyliśmy wycieczkę krajoznawczą po uprzednim zgubieniu azymutu). Kawiarnia bardzo dobra, niestety wiele osób o tym wie, więc o stoliku przy oknie z widokiem na port nie było nawet co marzyć.
Kochany kupił paczkę ziaren, jest dobry powód, żeby tam wrócić.
Wracaliśmy do wsi od strony morskiej, żeby zobaczyć to i owo, np. nowy próg spowalniający, który zainstalowano na głównej ulicy, ale nie tam gdzie zginął Rysio, więc nie jestem zadowolona.
Po obiedzie (makaron, dużo makaronu) skończyłam Jak przejąć kontrolę nad światem, nie wychodząc z domu Masłowskiej (WL, 2017). Niedawno skończyliśmy z Kochanym oglądać Żądło (1973), tak dla przypomnienia jaki to świetny film. Koteczki, szczególnie Mania, kręciły się naokoło, przewalały na kolanach, tulały i domagały głaskania. Klikam, układam słowa w rzędach, w tle soundtrack z Pulp Fiction, bo mamy na cd takie dziwne rzeczy.

"Pulp Fiction"... Trzy razy podchodziłam do tego filmu i zawsze kończyłam gdzieś w okolicy tego "śmiesznego" tańca Umy i Johna 😄 Nie wiem co ze mną nie tak, ale podejrzewam jakiś defekt głowy, bo totalnie nie pojmuję fenomenu tego filmu 🤷♀️🫣😉
OdpowiedzUsuń@Aśka, i pewnie tak było kiedyś, że skończyłam oglądanie w okolicach tego tańca. Film w całości jest świetny, to rodzaj komediowego hołdu dla klasycznego, pełnego klisz, kina sensacyjnego.
Usuń