Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wośp. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wośp. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 stycznia 2023

1142. I co tak się dziwi?

Przecież jutro Imbolc, to jak ma pachnieć, jak nie wiosną? Bardzo dużo czasu zabrało mi robienie rzeczy błahych i podstawowych, nic dziwnego, że za okno nie wyglądałam i dopiero mąż mnie uświadomił. Z powodu pracy online śniadanie było szczątkowe, obiad też taki sobie. Kochany po powrocie z własnej pracy na wyjeździe i po obiedzie walnąl się do łóżka, żeby zregenerować się przed wizytą u przyjaciół, a ponieważ słońce nagle spuściło z tonu, odechciało się mi wychodzenia na spacer i nadrabiania, czego nie da się nadrobić. Rozmoszczona w mężowskim fotelu wróciłam do czytania Rokeacha, naostrzyłam ołówki, wyciągnęłam podręcznik do niemieckiego i przerobiłam pół lekcji. U Ka&Jot Fred spóścił powietrze na temat pomocowej przygody z Aś i jej kupowaniem samochodu (wentyl był najwyraźniej potrzebny). We trójkę, bez Jot, obejrzeliśmy na Netflixie dokument Procession (2021), o kilku gościach z Kansas w dzieciństwie molestowanych przez księży katolickich, którzy przechodzą terapię sztuką. Pomysł był zacny, realizacja mnie nie przekonała. 

W niedzielę nic nie napisałam o WOŚP-ie, bo tv oglądane u nas nie było, ale małżonek rzucił wówczas groszem, co odnotowuję teraz z kronikarskiego obowiązku. A w ogóle to gdzie ja byłam, że mój mózg nie zmagazynował wiadomości o śmierci Vivienne Westwood pod koniec grudnia? Mija styczeń:

niedziela, 8 stycznia 2023

1119. Deficyt uwagowy.

Znowu będziemy się mijali, wcześniej niż myślałam. Jeszcze z rana zadzwoniłam do mamy, więc mogła pomachać umundurowanemu Fredowi, zanim Kochany zaczął powoli przemieszczać się w kierunku Ballymeny. 

Spacer nad morze zaczęłam w dobrym momencie, deszcz przyszedł kilka minut po tym jak wróciłam do domu.

Kama się mi dzisiaj śniła, zagadałam do niej na facebooku i chwile dwie porozmawiałyśmy, co tam u niej (przy okazji wrzuciłam grosze do jej wirtualnej puszki wośpowej). Obejrzałam Murder by Magic, 17.02 odc. Midsomer w pięknych okolicach Buckinghamshire i jeszcze z Jackiem Shepherdem, czyli inspektorem Wycliffem. Czy ja mam jakiś deficyt uwagowy? Powinnam pracować intensywnie, tymczasem drugi dzień lejce luzem puszczone, łażę po domu jak nieszczęście i najbardziej koncentrującym neurony działaniem jest precyzyjne nałożenie kotu karmy do miski. Bardzo nagannie, bardzo źle, tylko mgła umysłowa może mnie wytłumaczyć. 

niedziela, 30 stycznia 2022

775. Finał.

Z ostatnich zajęć z różnic najbardziej zapadnie mi w pamięć, że dobrze jest mieć "Ja ameby", czyli nie rozpłaszczać się z "Ja symbolicznym" gdzie bądź, bo to niezdrowo. Zapisuję. Moja osobowość myszy-archiwistki stoi temu w poprzek, ale mądre. 

Wyniki kolokwium mnie nie zadowalają, myślałam, że mam dobrze wszystko, a tu nie mam dobrze wszystkiego, teraz istotę szarą sobie zamulam deliberacjami przy których to dwóch pytaniach spięcie na stykach miało miejsce. Diagnozy dokończone, kulawo, ale lepiej nie będzie, Marchwa wysłała dzieło i niech się mądrzejszy wypowie.

Anne zatekstowała do mnie, że dobrze, że nie poszłam z nią na sztukę. Test pcr jej pokazuje, że złapała covida, jest zaszczepiona, nie powinno być problemu, jednak lepiej nie mieć gada niż go mieć.

I jeszcze z Kochanym nawrzucaliśmy Owsiakowi pinionszkuff do puszki, bo dzisiaj Wielka Orkiestra. Pół dnia byłam umysłowo nieobecna z powodu koła, ale widziałam jak Fredowi łezka się w oku kręciła, gdy słuchał starych nagrań Voo Voo. Ponieważ zaś prawie (które robi wielką różnicę) uwolniłam się z macek sesji, dla rozrywki pojechaliśmy wieczorem do Ka&Jot. Zwyczajowo zasiedzieliśmy się do późna, głowa mi leciała z powodu senności, i jeżeli Mister T. (2019) jest dobrym filmem, to niestety nie w pełni mogłam go docenić przez głowy mojej skłonność do opadania. 

Zeszłej nocy mama nie spała z powodu niżu Nadia. Nas też podwiewa pod rozgwieżdżonym niebem.

niedziela, 31 stycznia 2021

411. Flota zjednoczonych sił.

Ostatni dzień stycznia zaczęliśmy od sytego śniadania, płyty Voo Voo Łobi jabi (1993) i wpłacenia kasy na WOŚP. Mija 1/12 roku. Ryję w językach jak szalona, w międzyczasie, w przerwach herbaciano-kawowych rozmawiamy o imionach dla naszych drzew. Szaro, buro, siąpi. Wieczorem ogladamy Tysiąc zakazanych krzaków (2008), średni metraż z Lubosem, i słuchamy składanki najlepszych kawałków Śmietanki.
___
edit 22:05 Właśnie wysłuchałam Allegretto z siódmej symfonii A-Dur, op. 92, Beethovena w wykonaniu Wiener Philharmoniker z panem Bernsteinem. To teraz mogę iść spokojnie pod prysznic.

sobota, 11 stycznia 2020

25. Róbta co chceta.

Poszłam późno spać, ale i tak budzę się po siódmej. Fred zaczyna sześciodniowy ciąg pracowniczy, nie mogę mu pomóc poza tuleniem, czekaniem i usmażeniem steka. Oboje nas cholernie bawi opcja osobistych podziękowań od Jurka Owsiaka. Rysiu po porannych chimerach siedzi w oknie i z zainteresowaniem śledzi krople spływające po szybie.
___
edit 23:48 Pół godziny temu kochany napisał, że już do mnie mknie przez pola i łąki. Poczekam. Zajrzałam co-tam-co-tam w sprawie medical card i ponieważ żądali jeszcze jednego papierka (biurokracja po nowym roku ruszyła jak żółw ociężale, lecz pewnie) przy okazji dowiedziałam się, że na revenue jest już zbiorcze podsumowanie podatku za miniony rok zamiast formularzy p60 i p45. That's grand. Nie czytam. O tej porze dnia to byłaby parafilia.