Strony

środa, 18 grudnia 2019

1. Kontynuacja.

Miałam nadzieję, że dzień będzie taki jak wczoraj, cichy, z morską mgłą wiszącą nad wioseczką, żebym mogła otulić się w szal i pójść nad morze. Nic z tego, chmury zaczęły się skraplać, powiał wiatr, zapadł podbiegunowy mrok. Rysiu wprawdzie wyszedł z rana na dzielnię, ale wystarczyło, że otworzyłam okno do ogrodu i cicho zawołałam, a rudy łepek wychynął z psiej budki, którą Ryś przysposobił sobie na wiosnę, i kicu kicu po mokrej trawie i kuble na śmieci do mamy. Wytarłam zucha papierowym ręcznikiem (uwielbia to) i teraz zastanawia się kocilla, co dalej ma zrobić ze swoim dniem. Mój Fred drugi dzień bierze antybiotyk, drzemie zamotany w kołdrę, kot pewnie do niego dołączy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.