O jedenastej, w mżawce, pan w pomarańczowej kurtce, który wcale nie wyglądał na rycerza św. Kolumby, ale najprawdopodobniej nim był (The Knights of St. Columbanus, poważnie), zapukał do naszych drzwi, rzekł Happy Xmas, wręczył Fredowi torbę i poszedł do naszego sąsiada, Judżina, z drugim takim samym pakunkiem. Dostaliśmy mnóstwo słodyczy i dinksów, mnie najbardziej olśniła szczoteczka do zębów, Freda dwa męskie grzebienie kieszonkowe. Skąd wiedzieli? Chwilę później to my zrobiliśmy niespodziankę: brudnawy jack russell przechodzi obok nas nawet kilka razy dziennie, więc zawsze czeka na niego saszetka pedigree pal. Nie zawiedliśmy — pewnie sobie pomyślał, że warto było się wybrać na osiedle w to bure, deszczowe przedpołudnie.
Po południu Fred zajął się pisaniem nowego tekstu na bloga, Rysiu spaniem w naszym łóżku, ja czytaniem Sodomy F. Martela przy cichym akompaniamencie Weihnachtsoratorium BWV 248 J.S. Bacha (Nikolaus Harnoncourt, 1982). Zakończyłam rozdział o Trujillo. Przebrzydła persona. Czy Karol Wojtyła, znany jako Jan Paweł II, miał choć jednego sympatycznego protegowanego? Ze złości aż mi się zachciało spać i nasłuchując prawym uchem w półśnie doszłam do 2/3 oratorium. Po trzeciej pojechaliśmy po chleb, wróciliśmy z czterema nędznymi bułeczkami, a najdroższym zakupem była karma dla psa, który nawet nie jest nasz.
Wieczorem Ścieżka strachu (1990) braci Coenów. Sprytny pastisz. Na sen album Blood Sugar Sex Magik Red Hot Chili Peppers (1991).
A u mnie wieczorem był Mesjasz Handla w wykonaniu Jordi Savalla. Nie planowałem (bo chociaż lubię Handla, to za Mesjaszem przepadam dość średnio) ale akurat włączyłem Dwójkę (PR2) żeby sprawdzić co będzie, zacząłem przypadkowo słuchać... i jakoś mi się wyjątkowo spodobało.
OdpowiedzUsuńLubię muzykę barokową, ale jeśli chodzi ogólnie o muzykę klasyczną jestem cienka - amatorka znaczy, bez ogłady w tych sprawach ;)
UsuńNa szczęście też jestem w tym całkowitym amatorem, ale że słucham od dawna chcąc nie chcąc zacząłem poznawać i zapamiętywać nazwiska wykonawców.
Usuń