Większość dnia grała nam Siekiera. W prezencie bożonarodzeniowym dostałam z pracy letter of employment (no nareszcie, tenk ju weri macz). Upiekłam krokiety, Fred zrobił zakupy (zapobiegliwie mamy w lodówce dwie pizze) i pozawijał śledzie w różowym sosie. Zanim u nas zaszło słońce była wideokonferencja z Dolnym Śląskiem. W międzyczasie zapukała Katlin z prezentami: zestawami kosmetyków (fcuk, Jack Willis, Sanctuary Spa) i słodyczami. Prezenty od męża: biała, jedwabna bluzka Paula Smitha i zamszowe sztyblety Loake (kurtka od Armaniego okazała się za mała, do zwrotu), Fred dopiero swój prezent wybierze, aczkolwiek mam już coś na oku. Posiorbaliśmy barszcz z uszkami, zjedliśmy po krokiecie, w międzyczasie małż zadzwonił z życzeniami do teściów i młodszego brata, Stu. Gdy poszedł na drzemeczkę (było jakoś po osiemnastej), wzięłam się za oglądanie vloga dreamer72fem i za dokument Bunt Janion (2006) Agnieszki Arnold. Wspaniała postać. Potem trochę drzemki w ciemności, bycia razem z kotem, z wtuleniem we Freda, nasłuchiwaniem jego serca. Kaś Matka Kotom zadzwoniła, wyrwała mnie z półsnu, zaprasza do Lublina. Skorzystamy w nowym roku. Jest przed dwudziestą drugą. Może jeszcze pstrąg pieczony-zupełnie-zwyczajnie.
___
edit 23:29 Pod pstrąga album Wish You Were Here Pink Floyd (1975).
___
edit 00:02 Album The Dark Side Of The Moon Pink Floyd (1973).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.