Sztorm pojawia się i znika, w ciągu dnia na chwilę wyłączył prąd, kilka razy przestawił i raz przewrócił kosz na śmieci. Kochany musiał bardzo wcześnie wstać do pracy (ok. trzeciej), więc obudził mnie kot (który jak zwykle zmyślał, że nie dostał nic do jedzenia i jest biedny). Słońce dopisuje, ale wiatr był na tyle porywisty, że żal mi się zrobiło drzewek i postanowiłam zerwać wszystkie jabłuszka. Było ich dziewięć na elstarze i pięć na złotym delicjuszu (wypierduszki będą dodatkiem do porannych owsianek).
Fred z zaskoczenia wrócił do domu gdy robiłam obiad, więc mogliśmy razem zjeść jak normalni ludzie. Potem Kochany poszedł na drzemkę znękany wczesną pobudką, a ja dokończyłam oglądanie 15.3 odcinka Midsomer Murders i zajęłam się genealogią Kowalskich/Pi(e)larczyków. Z doskoku czytam książkę Aleksandry Szarłat o SPATiFie (Wydawnictwo Czarne, 2022). W zależności od tego z którym rodzicem rozmawiam, jedno mówi o drugim, że znacznie gorzej znosi chorobę (że też dorośli ludzie nie mogą uzgodnić jednej, wiarygodnej wersji dla córki). Ja tymczasem czuję się dobrze i jutro bez względu na pogodę chcę już iść do pracy, bo zwariować można.
Rodzice też złapali covida?
OdpowiedzUsuńW kwestii sztormu - przebój Bajmu mi się przypomniał/skojarzył.
(przez frazę "Pojawiasz się i znikasz I znikasz, i znikasz" niewątpliwie)
Na słowo sztorm czy halny,
Usuńod razu robię się strasznie nerwowa.
@Dariuszu, a tego to nie wiem. Bo oczywiście rodzice nie zrobili sobie testu (bo jak test nie zrobiony, to problemu nie ma i wtedy samemu można zdecydować, czy się ma covid czy nie :)).
Usuń@irsila74, dlaczego?
UsuńNo bo lubię spokój,ciszę.
UsuńKiedyś całą noc w Rewalu nie spałam,
kiedy morze huczało a pensjonat 20 m.od Bałtyku był.
@irsila74, również lubię spokój, ale żeby z okazji wiatru spazmów dostawać, to raczej nie ;)
Usuń