Miałam wczoraj pomysł, żeby jechać do Glasnevin pospacerować po cmentarzu, pogoda była niepewna, więc plan migotał. A jednak! Zjadłam resztki wczorajszego obiadu, skuszeni słońcem ubraliśmy się fikuśnie i wyruszyliśmy około południa.
W temacie fikuśnych strojów: Fred miał na sobie musztardowe spodnie, granatową koszulę od żony (w delikatne gwiazdki trójramienne), szary pulower z merynosów w jodełkę, tweedowy kaszkiet w kratkę, szaro-granatowy szalik od sąsiadki, niebieskie cielaki i brunatno-bordowy płaszcz w ciemnoszarą pepitkę (to wszystko dyktował mi małżonek), ja założyłam berecik-żołądź, jasnoniebieski sweterek z kaszmiru, sztruksową spódnicę w kolorze rudym, ciemnoszare rajtki, jasnoszare martensy, do tego wełnianą marynarkę w zielonkawo-bordowate esy floresy, bezpalcowe rękawiczki w kolorowe paski, zielony szalik z kaszmiru (miałam jeszcze zielony płaszcz, ale było na tyle ciepło, że się w ogóle nie przydał).
Po spacerze Kochany był już solidnie głodny. Najpierw pojechaliśmy do Swords, ale Milano miało zarezerwowane stoliki, tyle dobrego, że Fred kupił kocie naklejki, którymi w domu obkleiłam po dziecięcemu prezent dla Anne. Wróciliśmy do Drołdy i obiad został zjedzony w Borzalino (makarony pyszne). A teraz trawimy oglądając zdjęcia, Fred już myśli o organizacji jutrzej pracy, w głośnikach przeboje Janice Joplin.




Już rękawiczki? U nas by było zdecydowanie za ciepło na tą część garderoby.
OdpowiedzUsuńDokładnie te same nosiłam podczas ostatniej wizyty w Polsce, kilka tygodni temu :)
UsuńZmarźlaczka! :D
Usuń@Dariuszu, rzeczy nosi sie także po to, żeby wyglądać inaczej niż wszyscy :)
UsuńZdjęcia chwytają za serce... Nie lubię cmentarzy, chyba próbuję wyprzeć oczywisty fakt, że kiedyś umrę i to może nie za długo:) Niemniej tutaj zauroczyła mnie melancholia, nagrobki z jednej strony, z drugiej wiewiórka, słońce - życie. Ono zawsze zwycięża, nawet na cmentarzach.
OdpowiedzUsuń@FleurdeLys, na cmentarzu zawsze toczy się jakieś życie. Np. na naszym lokalnym cmentarzu w Polsce, często wygrzewają się jaszczurki. Podoba mi się dynamika takich miejsc, ludzie są mniej napastliwi, a w Irlandii ludzie oczywiście chodzą z psami.
UsuńStrasznie wysokie te krzyże betonowe czy kamienne, strach tam wejść,
OdpowiedzUsuńby który nie spadł...
@irsila, taka tradycja, najstarsze krzyże, takie sprzed tysiąca lat są bardzo wysokie. Oczywiście to nie na tym cmentarzu, bo Glasnevin w porównaniu z historią Irlandii to smarkacz :)
Usuń