Strony

wtorek, 11 października 2022

1030. Podsumowania i refleksje.

Ach, przed wylotem suchy kaszel nagle znikł. Puf i nie ma. Pomyślałam sobie, zajebiściem! to nie biorę thiocodinu. Ech, naiwna, wystarczyło, że wszyscy weszli na pokład i ruszył nawiew. Sądzę, że gdyby  pasażerów tego lotu powołano na świadków, bez problemu rozpoznaliby mnie po kaszlu. Próbowałam rozproszyć się lekturą Zielonego człowieka Amisa, niestety gdzieś za Holandią zgasili mi światło (gdy kupiłam tę książkę wydaną w serii Salamandry, autor jeszcze żył, bo to w sierpniu było, ale dawno i w T-cy). Pełnia Myśliwego rozświetlała morze, chmury przykrywały tylko niewielką część Zjednoczonego Królestwa, więc mogłam z wysoka podziwiać Europę, jak ją toczy rak zanieczyszczenia świetlnego. Widziałam latarnię morską na Howth omiatającą wodę, i dywan Dublina na horyzoncie. W czasie lotu, gdy już nie czytałam, zdarzyło się coś dziwnego. Miałam wrażenie, że na czoło i prawe oko opadły mi  drobniusieńkie, kłujące igiełki. Oczywiście, nic takiego się nie wydarzyło, ale było to bardzo realistyczne odczucie, a chwilę później zaczęło mnie boleć prawe ucho. 

Kochany czekał na mnie z bukietem róż i razem z Grechutą Markiem pojechaliśmy na północ. Zanim zdążyłam przeczytać zawiadomienie o podwyżce czynszu od listopada, wziąć prysznic, dostać w prezencie pasiastą bluzeczkę Hilfigera, wypić herbatę i położyć się spać, było już po północy.

Ryszard pojawił się później, przez półsen słyszałam, że zjadł, pospał w nogach, rano wybył na obchód. Trudno się kotu dziwić, noc bezwietrzna, jak w Polsce.

Wracając jeszcze myślami do wizyty w matczyźnie ... nie wiem tak naprawdę, jaki jest stan babci Mani. Wyobrażałam sobie, że jest gorzej, tymczasem jej głos brzmiał silnie, ma opiekę, nie straciła apetytu. Rodzice i zwierzaki również nie tracą fasonu, tylko po Malince bardziej widać upływ czasu (Fred także to zauważył podczas ostatniej wizyty; poznał ją przecież, gdy robiła dzikie rundy po podwórku). Odkąd umarła Zosia, Malinka zrobiła się bardziej ociężała, większość czasu spędzała na dworze grzejąc się na słońcu lub nurkując w wielkim kopcu opadłych liści.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.