Strony

poniedziałek, 24 października 2022

1043. Dzień wolny/zajęty.

Zerwałam się dzisiaj wcześnie i chociaż miałam dzień wolny pojechałam rano do miasta, żeby dostać referencje i zeskanować papiery w jednym pliku. Przy okazji spaceru do Bootsa przystanęłam przy kawiarni Martaszki, która twierdziła, że spotkało ją coś strasznego, ale nie chciała wchodzić w szczegóły. Cóż, kupiłam u niej kawę.

Rzeka piękna w pełnym przypływie, na niej kaczuszki i czajki. Gdy byłam już pod domem, przywitała mnie Amber, która chciała się wygłaskać. Z każdą godziną rozjaśniała się przedpołudniowa szarówka i dzień robił się bardziej niż znośny. Po południu zaakceptowano moje papiery i od jutra mam nowy kontrakt. Sympatycznie, parę centów do przodu piechotą nie chodzi, szczególnie, że zauważyłam na końcie podwójną wypłatę i mnie paluszki zaswędziały, żeby nakupić kwiatów (nieoczekiwanie przypomniało mi się, że jesień, czyli można w końcu ciekawe cebule nabyć drogą pocztową). I tak cztery rodzaje narcyzów: Bella Vista (x10), Delnashaugh (x10), podwójny Rip van Winkle (x10) i maleńkie Golden Bells (x20), oraz dwa rodzaje oryginalnych tulipanów: Little Princess (x10) i Queensland (x10). No i czy ja mam rozum? Gdzie ja to posadzę?

Jeszcze, gdy byłam rano w Centrum, tatko zadzwonił z wiadomością, że jutro babcia Mania będzie miała wizytę domową lekarza (chociaż nie chce). Ciekawe, co lekarz powie i czy wyśle babcię do szpitala (dla niej to by była straszna krzywda i katastrofa).

Po wyjeździe Freda na późną zmianę zajęłam się sobą. Szachowy odcinek Midsomer Murders, 15.5 (przerywam sobie, żeby sprawdzić, jak się robi suflet serowy), skakanie na wirtualne skakance i praca magisterska. To ostatnie mnie zmęczyło, nie idzie, muszę pilnie porozmawiać z promotorką. A teraz przez skakanie boli mnie duży palec w lewej stopie.

4 komentarze:

  1. Bym się za wiele po wizycie lekarza nie spodziewał. Chyba, że to jakiś doświadczony geriatra albo młodzik, któremu jeszcze zależy i się bardzo stara.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie mam złudzeń. Sama sugerowałam rodzicom lekarza, ale to bardziej na zasadzie, żeby mieć poczucie zrobienia ile się da.

      Usuń
  2. Trzymam kciuki za Twoją babcię. I za rodziców. Opiekowałam się moją mamą z Alzheimerem do jej śmierci, ostatnie miesiące była leżąca i poza wszelkim zasięgiem. Dobrze, że zasugerowałaś rodzicom lekarza, też bym nie miała złudzeń, ale świadomość, że się robi, co można pomaga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @FleurdeLys, rodzice nie chcą wszczynać konflików, więc z lekarzem zwlekali. Ale dla nas wszystkich jest jasne, że trudno liczyć na poprawę. Tak jak pisałam wcześniej, babcia kilka tygodni temu nagle, w ciągu jednego dnia przestała chodzić. Siły jej uciekają, jest niewidoma, je tylko, gdy ją tata namówi (a i to już niewiele daje). Chce umrzeć w domu. Zobaczymy czy uda się jej ten plan zrealizować.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.