Strony

sobota, 12 sierpnia 2023

1335. Z poślizgiem.

Znowu bardzo długo spałam. Fred urzędował w Kuchniosalonie, kot nażarty, a ja przekładałam się z boczku na boczek. Nic dziwnego, że śniadanie zjadłam przed dwunastą, gdy Kochany wybył już na zakupy. Potem mitrężyliśmy czas rozmawiając i dopiero około drugiej każde z nas zajęło się swoim sprawami: ja nanoszeniem poprawek do pracy, Kochany dokańczaniem tekstu, który chciałby nagrać z kolegami pod koniec sierpnia. Na obiad dymiące kopce makaronu. Dla żony drzemka poobiednia. W tle dnia było jeszcze długie pranie (mimo chmur mąż ufnie wywiesił wszystko w ogrodzie) i słuchanie nagrań Fortu BS.

Wieczorem najpierw spacer z kotem (nie dało się inaczej, po otwarciu drzwi frontowych okazało się, że Ryszard siedzi i czeka: słońce jest, wyłazicie w końcu?), potem spacer do morza na którym dziś fale bałtyckie. Wracaliśmy z wiatrem w plecach. 

Trzeba się przyznać, że poza przepisaniem piątkowych poprawek, niewiele zrobiłam. Za to Dyjak śpiewa do późna. 

2 komentarze:

  1. Aha, Dyjak. A ja w sobotę miałem na żywo równie zachrypniętego Damiana Ukeje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariusz, młody Dyjak (którego Ci wkleiłam) wcale nie był zachrypnięty, miał fajnie jazzujący głos.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.