Strony

środa, 30 sierpnia 2023

1353. Przeskok.

Pobudka po trzeciej. Ubrałam się, skrolowałam trochę sieć, w końcu wyszłam na przystanek zatrzaskując za sobą drzwi. Wszystko było dzisiaj mniej więcej na czas, przyjechałam na lotnisko na tyle wcześnie, że jeszcze zjadłam śniadanie. Lot raczej spokojny, z niewielkimi turbulencjami, z pięknymi widokami na wodę po której ślizgały się małe, białe plamki. 

W Polsce pojawiłam się przed południem (znękana obcierającymi mnie butami, za to zadowolona z mężowskiej asysty). Pojechaliśmy od razu do Tcy, najpierw na obiad do Mozzarelli 2.0, potem do fryzjera, na końcu do Kota (kawę podawał pan Kornel; buty zostały wcześniej wymienione na inne, plastry na pięcie te same):

No i proszę, gdy pojawiliśmy się w lesie pod domem, najpierw przywitała nas Malinka (sierścią na spodniach). Reszta hodowli też cała i zdrowa (taka np. Rozalka rozmazana na zdjęciach):

Dzień jest szary, od czasu do czasu pada drobny deszcz. Jemy fasolkę szparagową, kanapki z pomidorem, pychotki z bitą śmietaną (oraz maliny, ale to już tylko z mamą, dzielimy się owocami z jednej michy). Fred zmęczony, wziął ketonal i już położył się spać. Jest po dziesiątej czasu polskiego.

2 komentarze:

  1. Co bolało Freda? I czy już mu przeszło?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @FrauBe, tak ogólnie coś go nękało, ale przede wszystkim zatoki (a że ostatnio na zatoki Ka polecał ketonal, poza tym akurat ten specyfik był w domowej apteczce, więc ...). Fred mówi, że lek zadziałał, ale wolniej niż ibuprom.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.