Strony

wtorek, 29 sierpnia 2023

1352. W drogę.

Z rana odpadły mi niektóre punkty, np. ścielenie łóżka dla gościa, gdyż księciu pan po pracowitej nocy (w czasie której budził matkę swą) zaległ na piernatach. 

Jutro autobus 4:35. Ale podróż już rozpoczęta. Właśnie siedzę w pieleszach u Ka&Jot, za ścianą pies popiskuje. Ka przyjechał po mnie tak, jak się umówiliśmy, o 9:30. Wcześniej Ryszard wszedł do domu i zastał w nim Józka. Jeszcze wcześniej, po tym jak omówiłam z kocim opiekunem kwestię segregowania śmieci, byliśmy z gościem na spacerze nad morze w zupełnym mroku (niedaleko brzegu kuter pracował oświetlony jak choinka). Ale to po tym jak Anne zapukała, żeby zapoznać Józka, i dołączyła do niej Katlin z Ethanem (trochę później była też rozmowa z Anną) ... wróciłam do domu z gościem, autobusem o 18:30. Padnięta jestem. Czyli pisałam, że kot zaległ na piernatach. A w pracy praca i pod jej koniec niespodzianka -  zapytano mnie, czy zostałabym na kontrakcie jeszcze do lutego i częściowo wymieniała support na uczenie (IT). Bardzo to było miłe. Czyli chwilowo nie muszę się martwić o dziury w CV. A Jot pożyczyła mi swój szlafrok. Czy to nie brzmi chaotycznie? Z Józkiem zaraz po pierwszym spotkaniu poszliśmu na obiad do Cedar i kawę do Czarnej. Katrina postawiła lunch całej obecnej obsłudze, bo idzie do szpitala, i taki miała kaprys (dlatego w Cedar zjadłam tylko hummus). Buty mnie obtarły w czasie spaceru nad morze (jest za późno, by zmienić koncepcję outfitu). Potrzebuję snu. Wieczorna herbata owocowa u przyjaciół i rozmowa o intuicji.

2 komentarze:

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.