Strony

sobota, 8 lutego 2025

1880. Arrrrghhhh.

Obudziłam się po szóstej, pamiętałam, że Kochany będzie chciał, żebym mu zawinęła świeży plaster na palcu u nogi (od kilku dni grzebie mu się obtarcie).

Po śniadaniu dokończyłam czytać w ebooku Przecież ich nie zostawię. O żydowskich opiekunkach w czasie wojny (Czarne, 2018) pod red. Magdaleny Kicińskiej & Moniki Sznajderman.

Dzień arcychłodny i ponury. Zimnicy towarzyszy sporadyczny deszcz, po południu nawet z gradem.

Drzemka, ale przypomniałam sobie, że drobnica fruwająca marznie, najpierw napełniłam karmniki, potem jeszcze raz wyszłam z jabłkiem. Do jabłka prawie natychmiast przyleciał pan kos, za nim do strawy dotarła banda szpaków, wróble z mazurkami, para zięb, dwie pary sierpówek, pliszka, nawet malutka modraszka zwabiona gwarem. Z dachu długo obserwowała mnie wrona, która cierpliwie czekała aż pójdę sobie od okna. 

Rozmawiałam z mamą. Do Kochanego oddzwonił Perlisty.

A czemu ten dzień taki rozlazły, to nie wiem.

6 komentarzy:

  1. Nie wiem co bardziej podziwiac, ze masz tyle ptakow, czy ze znasz te gatunki. Ja stoje z ksiazka w oknie i rozpoznaje tylko kardynaly i wrens. Nasze sokoly sie rozwydzyly i jedza tylko szynke, kielbasy nie chca. U nas tez dzisiaj zimno, nigdzie nie wychodzilam, ale upieklam muffins i obejrzalam dwa filmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @artdeco, ale to są podstawowe gatunki, łatwe do rozróżnienia, z ptakami śpiewającymi, drobnicą chowającą się po krzakach już mam problem. Rozpoznaję ptaki, które lubią ludzkie towarzystwo i chętnie korzystają z karmników. Widzisz, nawet sokoły kumają, że w tej kiełbasie jest coś za dużo E-dodatków :D

      Zbieram się jak sójka z upieczeniem kiedyś sconesów. Mam foremki, ale jakoś rączki leniwe.

      Usuń
  2. Pogoda rozlazła, to i dzień rozlazły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @FrauBe, nie zawsze tak to działa, ale bywa tak, gdy nie mam planu odgórnego i powinnam sobie coś sama wykombinować do roboty. Niestety, nie mam talentu ;)

      Usuń
  3. dzisiaj poszedłem na 2 mile spaceru do parku, tak ok w połowie spaceru zaczęła mnie trzeć noga z tyłu pięty.
    Pomyślałem sobie o Twoim, cierpiącym jednak szedłem dalej normalnym krokiem.
    W domu zakrwawiona skarpeta wraz z butami wylądowała w garbage can, posprejowałem Antiseptic zakrwawione miejsce, oczywiście plaster - takie to jest życie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Danek8599, trzeba kochać swoje stopy - taka mądrość życiowa ;) No i ja teraz muszę kochać stopy męża w jego zastępstwie :D

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.