Strony

środa, 26 lutego 2025

1898. Dobre wiadomości.

Coś mnie rano strzykało między uszami, żeby zajrzeć na emilka pracowniczego. Okazało się, że jeszcze w piątek dostałam zaproszenie na drugą rozmowę. Aaaaaa, major fail. No cóż, potwierdziłam termin na przyszły tydzień (nie powinni byli pisać na tego maila, bo nie taki mieli podany na CV. Aggghhrhr!). Drugim strupem na głowie była poranna wizyta Kochanego u onko, mieliłam ją cały czas we łbie, bo wiadomo, wszystko jest świetnie, aż przestaje być świetnie. Kochany tymczasem rozmawiał o dziesiątej rano z profesurem (tym, któremu kiedyś dłoń uścisnęłam osobiście) i onkologicznie jest bardzo dobrze, czyli nic ciekawego, żadnych zmian w kształcie łba konia i in., markery też w porządku.

Po śniadaniu i krótkiej rozmowie z Kochanym poszłam do sklepu po więcej wkładów do zniczy i zakręciłam na cmentarz. Przyjemny taki spacer, pogoda szara, ale wiosenna, w oddali słychać było żurawie na bagnach, kruki gadające do siebie w lesie za płotem i jakąś ptaszą drobnicę z godowymi przebojami.

Wyjechaliśmy z tatą do miasta trochę wcześniej, żeby odhaczyć zakup dobrej kawy w Kocie. A skoro byliśmy już na miejscu, zaprosiłam tatę na kawę na miejscu. Potem zakupy kociego żarcia, i czekanie na mamę. W rozkmince bigosik czy testowanie restauracji pogodziłam obydwie sprawy. Zaprosiłam rodziców na obiad do Taorminy (może być, rodzicom smakowało), bigos maminy był zaś na kolację.


W temacie domowym, Rozalka kręci się obok mnie bezustannie. To mała dziczka, kiedy bierze się ją na ręce, jej małe ciałko zastyga, spina się, chce zwiewać, ale pomimo tych naturalnych skłonności koteczka odkryła, że ręka mizia za uszkami i drapie pod bródką, a temu trudno się oprzeć.

Po bigosie szarlotka (kupna oczywiście, z piekarni Familijna), rozmowa z Kochanym przez messengera, zaleganie pod kołderką, życie jak w Madrycie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.