Strony

poniedziałek, 17 lutego 2025

1889. Zaskoczenia różne.

Źle spałam, mieliłam taktykę (tzn. mózg mielił bez mojej woli, śnił zresztą też jakieś głupoty, tylko, że nie pamiętam o co cho, pewnie i dobrze). Kochany jechał do pracy, dałam mu buzi, kilkanaście minut później wyszłam na przystanek. Kawa i krłasant w Czarnej, kawiarniane przeglądanie papierów, zbieranie myśli, dziesięć minut przed jedenastą wyszłam na azymut (pogoda ta sama od kilku dni, znowu w kurtce od nosa po kolana).

Rozmowa trwała ponad pół godziny. Poszło nieźle choć najpierw musiałam rozwiązać problem, gdzie to jest (rozwiązałam dzięki panu z dwoma grubiutkimi psami w kolorowych sweterkach), a potem niemal dostałam ataku serca, gdy się okazało, że Szef jest jednym z przepytujących. Było dobrze, zrelaksowałam się, poza Szefem jeszcze jedna przepytywaczka mnie rozpoznała w pozytywnym kontekście, ludzie notowali, popijałam wodę, puściłam wodze fantazji. Ogólnie było to doświadczenie dramatycznie różne od poprzedniego związanego z identyczną posadą. Wyszłam z poczuciem, że zrobiłam, co mogłam, wstydu sobie nie narobiłam; wszystko zależy teraz od preferencji pytaczy i potencjału innych kandydatów, więc na razie odkładam to na bok.

Po powrocie do domu byłam tak umysłowo sterana, że przegryzka i sen, który nie chciał nadejść (łeb dalej się ekscytował, przeżuwał słowa). Wstałam z wyrka dla męża :D Obiad (Kochany opowiada mi jak to jego koleżanka-Irlandka odkryła, że na strychu jej domu mieszka tumak, czyli pine martes, kuna leśna, Martes martes, w Irlandii stworzonko bardzo rzadkie i pod całkowitą ochroną, które zeszło po schodach i zjadło jej cukierki wcześniej odwijając je z papierków). Czytanka. Po siódmej rozmowa z mamą na kamerce (o interview, o meblach, o pogodzie). Pisana rozmowa z Celtem (mocno zaskakująca). Napitki, dużo napitków i mandarynek (pożeram je, jakbym obudziła się na pustyni). 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.